wtorek, 31 sierpnia 2010

Jest w cholere zimno, wietrznie i mokro czy może być jeszcze gorzej ? oj tak... - ostatni wolny wtorek T.T

Nie, nie, nie, nie ! Nerwowo "wymacałam" moją komórkę i wyłączyłam ją. Przewróciłam się na drugi bok i wsunęłam głowę pod poduszkę. Nie chce wstawać do jasnej cholery ! A buuu... no cóz po jakimś kwadransie wkońcu zsunęłm się z łóżka i drżąc z zimna skierowałam się do toalety. Podstawowe ranne czynności zajęły mi jakieś 20 minut. Jako że Puszuś juz od jakiejś chwili kręcił się wkoło moich nóg, wzięłam smycz i wyszłam z nim na dwór. Gdy tylko znalazłam się poza daszkiem mojej klatki, natychmiast pożałowałam iż mam psa. Pogoda była wręcz paskudna. Wsunęłam dłonie w rękawy, zapięłam bluze i objęłam się rękami starając się zatrzymać choć trochę ciepła. Po jakichś 5 minutach byłam cała mokra, więc zaczęłam ciągnąć Puszka w strone domu. O dziwo piesiowi chyba też sie dała pogoda we znaki bo posłusznie podreptał tuż za mną. Weszłam do domu, zmieniłam bluzę i buty, chwyciłam nieszczęsny scenariusz i wyszłam z zamiarem udania się po Ciszkę. Po drodze znowu zmokłam, bo oczywiscie Kam jest na tyle głupia, ze nie zainwestowała w parasolke =.=" Naszczęście do Ciszki mam tylko 3 min 53 sec ( liczone, sprawdzone xd ) więc, po chwili byłam w jej ciepłej i milutkiej windzie. Wjechałam na siódme, gdzie czekały juz dziewczyny ( Cicha, Sandra i Julka ) Ciszka poratowała mnie swoją parasolką w drodze do szkoły za co jej straaaaasznie dziękuje ^^
Kiedy weszliśmy na sale wszyscy juz byli. No prawie... rozejrzałam się po sali. Daria i Szymon... ich jako jedynych jeszcze nie było. 'Pewnie zaspali' pomyślałam i udałam się w stone ławki w celu ogrzania się poprzez skulenie się i przytulenie do Julki, która była dziś bardzo ciepła xd Po kilku minutach pojawiła się Princessa - zkołtunione włosy sprawiały iż wiadome było, że Daria dopiero wstała. Przyszła i stanęła za mną w celu tylko jej chyba wiadomym xd
- Fajne masz to coś - chwyciła w dwa palce kawałek moje koszuli
- Yyyy... dzięki Daria - nie przywykłam do komplementów od niej... zazwyczaj mi albo coś zabiera, albo mnie dźga patyczkiem od lodów bawiąc się w stickmena xd Po chwili przyszedł również Szymon, więc byliśmy wszyscy tak jakby w komplecie, bo oczywiście panienki: Paula i Patrycja nie raczyły się pojawić =.=" Przez pierwsze 20 minut, na sale gimnastyczną wchodził sprzęt nagłaśniający, więc my ( aktorzy ) byliśmy bezurzyteczni. Daria na zabicie nudy, wymyśliła jakąś popieprzoną grę, w którą kazała mi grać... no chyba nie o.O Zasady były tak skomplikowane, ze nawet Einstein by se nie dał rady. Na szczęście od uczestniczenia w tym cyrku uratowała mnie Pani Stolarska twierdząc iż powinniśmy zacząć próbę. Przeczwiczyliśmy cały występ raz, a potem mieliśmy chwilę tak jakby... przerwy xd Podczas gdy inni zajęci byli bawieniem się mikrofonem, ja skorzystałam z okazji i usiadłam obok Szymona. Wtym momencie chciałabym dać upust swojej złości i powiedzieć jak bardzo nie cierpie Dari ! Zatłuke poprostu ! Oczywiście nie dała mi pogadać z Szymonem twierdząc iż "Mam nie siedzieć tylko ruszyć dupe, bo się druga próba zaczyna" Jak ona latała z mikrofonem po sali to jej nikt kuźwa nie przeszkadzał ! Co miałam zrobić ? Wstałam i stanęłam obok Cendera z kartką w dłoni. Reszta tej części dnia obyła się bez zbędnych niespodzianek...
Po wyjściu ze szkoły znowu wbiłam sie pod parasol Ciszki. Jako iż lało, a Cicha miała moją "sagę zmierzch" u siebie, więc wbiłam do niej na jakieś trzy godziny xd W tym czasie z nudów wykułyśmy biologię i łaziłyśmy po Los Angeles na mapsie xd Co chwile miałyśmy jakąś polewkę, dobrze, ze przez tę pogodę nie zapomniałam jak to jest się śmiać, ale jeśli tak dalej pójdzie, to chyba cały czas się smutać bede i nawet Ciszka nie pomoże T.T Przez cały ten czas nie przestało padać. Uprosiłam więc Cichą by mnie odprowadziła z parasolką. Mówiłam już jak bardzo kocham moją Ciszkę ? *.* Ech, po przyjściu do domu, zrobiłam sobie herbate i wbiłam pod kołdrę. Niestety mój piesio się chyba zatruł, wiec co chwile musiałam z nim wychodzic na dwór. Mokłam więc i suszyłam się na nowo. W między czasie wypiłam 5 kubków herbaty i 2 razy suszyłam włosy =.="
Ok. godziny 17 zaczął się do mnie dobijać Szymon. Ło bosh... czy on naprawde liczył iż wyciągnie mnie na dwór w taką pogodę ? Widocznie tak, bo był nieugięty xd Gdyby świeciło słońce, albo gdyby chociaż nie padało, to bym wyszła i to bardzo chętnie, ale to co się działo za oknem mnie poprostu przerażało, wiec po kilkunastu minutach wkońcu udało mi się wmówić mu iż nie wyjde. Szymon... jesteś strasznie uparty >.<
Wróciłam do mojego pokoju i zaś wlazłam do łóżka, przez jakieś pięć minut miałam drgawki... nic przyjemnego. Dopiero kiedy minęły zalała mnie fala ciepła... mogłabym zostać w moim łóżeczku praktycznie przez całą jesień i zimę. Kiedy juz się rozgrzałam i wysunęłam się z pod kołdry, ugotowałam Puszkowi jeść i zrobiłąm porządek na półce z ksiażkami. Teraz siedze i pije... właściwie to nie wiem którą herbetę dzisiaj xd
Peace and Love wszystkim !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz