sobota, 23 października 2010

Paranormal Activity czyli "Ciszka ! Twoja ręka !" xd - sobota ^-^

- Kamila z psem ! - zerwałam się z łóżka tak gwałtownie, ze aż z niego spadłam o.O Nad moim łóżkiem stała mama ze smyczą w ręku, którą chwile później we mnie rzuciła =.=" Zebrałam się z podłogi, omiotłam mamę morderczym wzrokie ( ktory mi jak zwykle do cholery nie wyszedł ! ) i wlazłam do łazienki. Tam umyłam się i wdałam się z Tyśką w kłótnie na temat szczotkowania zębów xd Oczywiście z powodu jej choroby ( mała ma grype jelitowo-żołądkową ) dałam jej spokuj, a nawt umyłam jej te ząbki bo mi lekko zasłabła w tej łazience. Po umyciu ubrałam się i pomogłam to samo zrobić Tyśce. Następnie wzięłam tę nieszczęsną smycz i wyszłam na dwór. Mama kazała mi kupić papier do pakowania ( koniecznie dla 6-latki, wiec musiałam zapierdalać do księgarni -.-" ) oraz odebrać kwiatki z kwiaciarni. Wyszłam więc niezadowolona, bo iść mi się niechciało a na dodatek jeszcze słuchawki mi padły już całkowicie >.<
Naszczęście nie miałam czasu na uzalanie się nad moimi słuchawkami ponieważ z zza rogu wyszłą Agnieszka *.* Aga doszła do wniosku, ze ma autobus dopiero za 2 godziny, więc pójdzie ze mną do tej księgarni. Natychmiastowo wyszarpnęła mi Puszka i zapowiedziała iż mi go wytresuje o.O Nie no fajnie by było gdyby jeszcze tylko nie myliła Puszysława z Maksiem ( Yorczkiem Klaudi xd ). Za każdym razem kiedy Puszuś pociągnął troche mocniej Agnieszka krzyczała:
- Maks, spokój ! - co doprowadzało mnie do śmiechu xd Pokręciłyśmy się troche po tej Ligocie, załatwiłam co miałam załatwić i w dość dobrych nastrojach wróciłyśmy do domu. Humor spierdolił mi fakt iż Tysi sie pogorszyło. Usiadłam na jej łóżku i zmierzyłam jej gorączke - 38.6 ;/ Posiedziałam z nią trochę, ale po chwili mama mi oznajmiłą, ze mam się do niej nie zbliżać bo ta grypa jest zaraźliwa i jeszcze tylko tego brakujem bym się rozchorowała. Doszłam więc do wniosku iz nie będe siedzieć w domu, więc umówiłam się z Sandzia na dwór. W międzyczasie mama jeszcze wyrzuciła mnie z domu po zakupy xd Sandzie spotkałam po drodze ^^ Poprosiłam ją byśmy poszły do biedry bo musiałam Tysi kupić chrupki kukurydziane, jabłka i banany oraz czekoladę dla "Pani mamy Ciszki xd" W drodze do domu napotkałysmy na bardzo przykry widok rozjechanego kotka T.T U mnie chyba jeszcze z 20 minut szukałam swojej spódniczki w kwiatki, której oczywiście nie znalazłam i musiałam zadowolić się jeansową xd W drodze do mieszkanka Sandzi spotkałyśmy chłopaków a raczej "minęłyśmy ich w przelocie" xd W domku Sandra zrobiłą sobie kanapkę z nutellą a ja wdałam się z jej mamą w dyskusje na temat nauki xd Po wyjściu zrobiłyśmy takie małe kółeczko dookoła bloków i wkońcu zadzwoniłyśmy do Cichej. U Ciszki dziewczyny właczyły horror którego nie miałam zamiaru w najmniejszym stopniu oglądać. Niestety nawet nie wiem kiedy ale... wciągnęłam się o.O Moze to dlatego, że Paranormal Activity nie było wogule straszne, ale podobało mi sie xd Oczywiście w kilku strasznych momentach zamknęłam oczy ale to dobrze bo przynajmniej czuję sie zdrowsza i nie boję się iść spać xd Po filmie wyszłyśmy jeszcze na godzine na dwór. Na hilwie oczywiście dzieci zaczęły się ciepać liściami, więc usunęłam się w kat by nie przeszkadzać. Poza tym cholernie rozbolała mnie głowa i marzyłam już tylko o tym by iść do domu >.<
Kiedy wkońcu udało mi się dotrzeć do domu zignorowałam zakaz mamy i położyłam się do Tyśki by się jej wyżalić. Mała przyłożyła mi swoje jakże ciepłe w tej gorączce rączki do czoła i musze przyznać iż ból zauważalnie zelżał. Po paru minutach "wdychania zarazków" wróciłam do swojego pokoju by wspokoju obejrzeć "mam talent" i w spokoju wypić kakao ^-^
Peace and Love wszystkim ! *.*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz