niedziela, 8 maja 2011

"Jeśli piszą gdzieś by czegoś nie łączyć, to ja to połącze" - I Love Robert M .! ♥

Obudziła mnie Tyśka, wołająca nie wiem po jaką cholere mame. Poleżałam chwile w łóżku, po czym wyganiana przez mame, poszłam się umyć, ubrać i wyszłam z Puszkiem na spacer. Poszliśmy w wycieczkę do okoła Ligoty, stwierdzam fakt, ze chyba po raz pierwszy w życiu, noszę w maju kurtkę . -,-
Wróciłam do domu, zostawiłam Puszka i wyszłam do kościoła, jako, że dzisiaj Ciszka miała jechać z rodzicami w góry, spodziewałam się, że bd w kościele sama, ew. z Machlarzem, jakie więc było zdziwienie kiedy na schody bezceremonialnie wpakowała mi się Ciszka z zacieszem na buźce, oznajmiając, że jedzie dopiero po kościele . ;d Msza jak zwykle nudna, pojawił się na niej jeszcze Machlarz, głównie więc zleciała nam na rozmowach na jakieś błahe tematy. Wracając do domu Machlarz próbował mi wmówić, ze niby ubóstwiam wszystko co związane z liczbą 69, co za kretyn xd Po powrocie do domu, zjadłam zupę, spisałam listę rzeczy, które moja mamusia kazała mi kupić, po czym wyszłam na przystanek. Jechałyśmy dzisiaj z Sandzią do auchana po takie zajebiste tenisówki za 13 zł . ^^ Na busa (darmowego oczywiście xd) nie czekałyśmy zbyt długo, wsiadłyśmy, zajęłyśmy takie zajebiste miejsca w samym tyle autobusu i zaczęłyśmy gadkę o różnych pierdołkach . ;d W sklepie byłyśmy ok 14. Pierwsze co to ciepłyśmy się na nasze tenisóweczki. Poprzymierzałyśmy wszystkie kolorki i wybrałyśmy te najlepsze, Sandzia - róż i granat a ja czarne ... potem jednak za telefoniczną namową mamy również wzięłam sobie jeszcze granatowe . ^^ Następnym punktem naszych zakupów były zlecenia mojej mamy, czyli 2 bluzki dla taty, (matko, ile myśmy je wybierały xd) wybrałyśmy taką śliczną szarą i mniej atrakcyjną, ale również ładną zieloną. Potem podskoczyłyśmy jeszcze po sałatkę, fruktozę (taki słodzik), mleko dla Tyśki i również dla Tyśki gumy. Zakupy zajęły nam ok. godziny, czyli godzine musiałyśmy siedzieć na przystanku by wrócić do domu za darmo. Na początku trochę się nudziłyśmy, ale kiedy zaczepiła nas taka parka z dzieckiem (rockowiec i hipiska) zrobiło się ciekawie. Ogólnie ludzie baaaaaardzo pozytywni, naprawdę . ^^ Pogadaliśmy trochę o Wiedniu, o naszych planach na przyszłość i innych ważnych i mniej ważnych rzeczach. W końcu jednak przyjechał nasz bus i musieliśmy się pożegnać.
W domu, pochwaliłam się zakupami, zjadłam obiad (mmm ... bitki z kluskami śląskimi i zrobioną przeze mnie surówką *.*) i wybyłam z Puszkiem po Sandzię. Kiedy zeszła, poszłyśmy najpierw do sztoga po tymbarka dla niej i słonecznik dla mnie, a potem do mnie oddać Puszka. Zabrałyśmy ze sobą po drodze, czekającą przy hilwie Ciszkę. Udałyśmy się potem jeszcze do pako, po lody, a potem na hilwe. Tam w siatkówkę grały Ala i Monika, do których się "przyczepiłyśmy" i grałyśmy z nimi. Na jakieś 5 minut wpadła Daria, co było trochę ... dziwne xd Pojechała jednak po chwili, a jej miejsce zajął Machlarz . ^^ Pare minut później Monika z Alą się zmyły, a my usiedliśmy na ławce i zaczął się temat eski i tego jak bardzo ubóstwiam Roberta M, który obiecał rozdać 300 DARMOWYCH BILETÓW NA ESKA MUSIK AWORDS .! aaa .! normalnie kocham tego gościa . ;* Około 20 zmyliśmy się do domów, poszłam jeszcze z Machlarzem na spacer, a potem zdążyłam obejrzeć jeszcze jakieś pół "x factora" xd
Peace and Love wszystkim . ;p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz