niedziela, 7 sierpnia 2011

Czuje się jak w jakiejś ukrytej kamerze . -,-

Te ... co to dzisiaj miało być z tym deszczem .? -,-

Zapowiadało się pięknie ... słonko świeciło, było duszno, ogólnie fajnie, no ...
Rano kościółek, potem porządki w szafie, a o 16 wyszłam do Roberta. Było fajnie, biedaczek jest załamany z powodu swojej wakacyjnej miłości, ale jak na mój gust, to on się tak łatwo nie podda . ;d Poszliśmy do parku, pogadaliśmy i kiedy mieliśmy już zamiar wrócić na Ligote do reszty by Robert mógł się przywitać, bum .! Jak nie zaczęło grzmić, lać i Bóg wie co jeszcze robić . -,- Przemoczeni jakoś doczłapaliśmy się na schody i czekaliśmy aż przestanie padać ... oczywiście bez skutku . --''

Wgl, będąc później na spacerze z psem natknęłam się na dość ciekawe ogłoszenie ... czyżby wystawił je sam Machlarz .? o.O



A tu kartka, którą dostałam parę dni temu od Roberta, jak jeszcze był na obozie . ^^


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz