Czy kiedykolwiek wspominałam jak bardzo kocham moją mamę i wgl jak bardzo ona jest wspaniała i wgl, no ? Jeśli nie to właśnie pragnę to napisać ... KOCHAM MOJĄ MAMĘ I NIGDY JEJ NA NIC NIE ZAMIENIĘ.
Wylała na mnie dziś kubeł zimnej wody i postawiła na nogi, no cóż ... trochę zabolało, ale to mi dało jakiegoś tam 'kopa'.
Zacznę od tego, ze chyba normalny jest fakt iż cały dzień dziś snułam się po domu jak zjawa, popłakując po kątach. Wypad do biedry z Machlarzem rano trochę poprawił mi humor, ale na krótko, wróciłam do domu i zaś było jak przedtem. Kiedy zabrałam się za obieranie ziemniaków, usłyszałam pukanie do drzwi. Z czystym sercem mogę stwierdzić iż NAPRAWDĘ myślałam, że przyszła Daria, więc w skarpetkach (stopy mi odmarzły, dzięki bardzo . -,-) wyszłam na korytarz, po czym doświadczyłam facepalma i nerwowego załamania ... zajebiście kurwa, Szymon . -,-
Daria przyszła po jakiś 5 minutach. Płakałam, krzyczałam, groziłam, żeby go wzięła ze sobą, bo ja go tu nie chce. Ona tylko z uśmiechem stwierdziła, że jej nic do tego i że mam słuchać jak bardzo mu zależy. No to wysłuchałam. Zaparł się i stwierdził, że bd sterczał na tym jebanym korytarzu tak długo dopóki do niego nie wrócę. No cóż ...
Wróciłam do domu ostatencyjnie trzaskając drzwiami (tak, wiem, gupek ze mnie . -,-) i wróciłam do swojego pokoju. Leżałam i słuchałam muzyki, a on tam nadal stał ... dziwne uczucie. Najgorzej było wytłumaczyć wiecznie ciekawskiej Tyśce co się stało ...
W końcu poszłam do mamy zarzucając jej, ze nie ma dla mnie czasu. Mama stwierdziła, że idziemy do kuchni pogadać i mam jej wszystko po kolei powiedzieć. No to jej powiedziałam, a co mi tam, dodałam nawet, że on już od dwóch godzin stoi na tym korytarzu i chyba nie zamierza się poddać. No i mi mama strzeliła wykładem, że:
- Muszę się dobrze zastanowić co robię i czy nie bd tego żałować
- Mam trudny charakter i nie każdy chłopak go wytrzyma.
- Powinnam docenić Szymona, bo żaden chłopak by nie zrobił tyle dla mnie ile on.
- Tylko on będzie miał do mnie tyle cierpliwości.
- Zależy mu i to nie powinno podlegać żadnemu sprzeciwowi
A na koniec mama opowiedziała mi jak to tata przez pół roku błagał mamę by do niego wróciła, bo ją kocha i że ona w końcu uległa i dziś tego nie żałuje i że powinnam liczyć się z tym, że Szymon się tak łatwo nie podda i że jestem paskudna każąc mu tam stać i ze mam iść otworzyć drzwi i go wpuścić do środka i że kiedyś jej podziękuje.
Mamie się nie wolno sprzeciwiać, poszłam więc i go wpuściłam no ...
Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy . Zrozumiałam już chyba czego chce od życia i przede wszystkim z kim chce je spędzić. I nie obchodzi mnie to jak bardzo smarkata jestem i jak mało mam lat, bo Jeśli to nie jest miłość to chyba Bóg jest ślepy. I dojrzałam dziś bardziej niż kiedykolwiek i z czystym sercem mogę powiedzieć, że wiem co to miłość i że w żadnym wypadku nie opiera się ona na tym by cały czas było różowo i słitaśnie, bo to wspólne cierpienie i łzy kształtują uczucie. I naprawdę chce zacząć od początku i spróbować raz jeszcze i chce wierzyć, że się uda i że tym razem już wszystko bd dobrze ...
I do wszystkich którzy nie wierzą w to, ze dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga (4 godzinna) roamowa nie pomaga. Pomaga. Jeśli obie strony chcą się dogadać, to to naprawde pomaga i nie ma lepszego lekarstwa na smutek niż rozmowa. Amen.
'Nie obchodzi mnie ile mam lat, nie chce i nie pokocham, żadnej innej, wiem to, chce tylko Ciebie ...'
zajebiste kazanie :D Przebiłas ks. Natanka ^^
OdpowiedzUsuńNo baaaaa, tylko ja tak potrafie
OdpowiedzUsuńWiedz, że szatan się Tobą interesuje . ;>
K.
Alee fajnie. !
OdpowiedzUsuńSzczęścia życzę z Szymonem! ;p
O kurwa....Szatan to moje drugie imię :P Nieno cieszy mnie wiadomość ze wpuściłaś Szymka do środka xd
OdpowiedzUsuń