sobota, 17 marca 2012

No gdzie jesteś? Musisz iść na obiad? Gdzie będziecie na mnie czekać? To do której macie czas? Ehh, całą zimę cierpliwie wyczekiwałam by w końcu w weekendy wysłuchiwać tych oto zdań. Ciepełko,całodniowy dworek, a w dodatku po weekendzie zaczynają nam się rekolekcje, czyli na razie nie musimy sobie zaprzątać głowy szkołą. Żyć nie umierać! *-*
No dobra, moze z tym "całodniowy dworek"zleksza przesadziłam, gdyż musiałam dziś wstać o 7.00 aby zdązyć na próbę chórku w kościele. Tak, tak idę do chórku, też sie śmieję ale jakoś tzreba nadrobić te oceny z religii -,-
Zresztą song "Tu stoją krokodyle, orangutany!" jest dobry zawsze i wszędzie .;) O 7.55 punktualnie stawiła się u mnie Sandzia, i wybłysłyśmy pod kosciół gdzie miała być zbiórka. Zbiórka owszem była, ale oczywiście połowy osób które sie zapisały, nie było. Ja rozumiem że nie każdemu chce sie być w jakimś tam chórku, bo mi samej też sie nie chce, ale w takim razie po co się wcześniej na to zapisywać?
Po ponad godzinnej próbie chórku miałyśmy z Sandzia i Dagmarą dwadzieścia minut przerwy, która 'przyjemnie' minęła Nam przy pobrzękiwaniu Kubeczka który uczył Dagę chwytu "F" na gitarze.
W końcu przyszedł cza na próbę do 'PASJI' która oczywiscie jak zwykle mi się podoba, wczkowiek wczoraj wyszło to lepiej .^^ Po próbie wróciłam do domku, w którym nie dane mi było dzisiaj posiedzieć w spokoju, gdyż po chwili wybyłam z Kam do biedry, a następnie przyszła do mnie Daria z niezapowiedzianą wizytą. Wpuściłam ją na korytarz, a ta mamrocząc coś pod nosem, olała mnie i wbiła na Vincenta.
Z początku w ogóle jej rozkiminiałam, lecz po częstotliwości wyrzucanych z jej ust "kurwa", "ja pierdole", "zajebię się" , wywnioskowałam że padł jej komp, i moje przypuszczenia się, gdyż Daria zaraz zaczeła pisac o pomoc do swoich internetowych przyjaciół. xd Popisała, poprzeklinała, właczyła kilka zbereźnych kawałków na yt i wyszłyśmy na dwór, gdzie pogadałyśmy godzinkę, i wymieniłam sieę towarzystwem gdyż dołączyłm na hilwę do Bartka, Julki i Sandzi, po czym musiałam na chwilę iść do domu,a  następnie z Kam do biedry po jajka i herbatę grejprutową xd Było tego zamieszania dzisiaj troszkę aczkolwiek,. ostatecznie wylądowaliśmy w szóstkę na ławce przed moim blokiem gdzie posiedzieliśmy do 19.00, gdybając na temat 'co by było gdyby samolot jebnął w mój blok'
Tak sobie gdybaliśmy aż wszyscy musieli rozjeść się do domów. W mieszkanku zajęłam się porządkiem w pokoju i prawie upiekłam wraz z mamą pyszne ciasto na jutrzejszy kiermasz świąteczny .;)
Ja teraz powoli mykam bo jutro przed szóstą trzeba wstać by dokończyć moje cukiernicze "dzieło", i wybywam na kiermasz.
WOOOLNE DATKII, ZAAPRASZAMYYY! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz