Mhhhh jak to milusio przez wszystkie godziny lekcyjne nic nie robić, tylko się opierdalać, omnomnom.
Na matmie było GDDW, na geografi i biologi oglądaliśmy film, na dwóch historiach wolne lekcje, a na wuefach opalaliśmy się i tyle. Wspomnę jeszcze o tym że miałam dziś zqa zadanie porzyjść do szkoły w torbie na głowie i przyszłam .;)
Po szkole wparowałam do domu, bo musiałam szybciutko wyczarowac sobie obiad, a Ciszka nigdy sama nie gotuje wiec postanowiłam że najbezpieczniej będzie jeśli zrobię sobie kawałek piersi z kurczaka i warzywa. Obiadek mi prawie wyszedł, było by idealnie gdybym go zrobiła bez pośpiechu bo mięsko było nie dosmażone, bleee .:c
Około 16:00 wybiegłam z domu, lecz spieszyłam się nie potrzebnie, bo pod klatką stał tylko Kondzio spokojnie rozmawiajacy z Centusiem.
Po chwili poszliśmy po Julcie bo ta się spóźniała, a miedzy czasie przyszła Daria z łopatką.
Dzisiaj mieliśmy jeden prosty cel - pochować Stasia, czyli małe pisklę które Kondziu znalazł trzy dni temu. Maluch nie przeżył dzisiejszej nocy .
Na miejsce pochówku wybraliśmy mały lasek za parkiem, i tak ogólnie panowała bardzi smutna atmosfera. Przymulony Kondzio "antychryst" zakopujący ptaszka i Centuś mruczący cicho marsz żałobny.Wiem że nie brzmi to poważnie, a raczej dzieciennie i niedojrzale, ale było to naprawdę smutne,a widoku martwego Staia nie zapomnę do końca życia. Wyglądał jakby sobie spokojnie spał, tylko ze zdrętwiałą nóżką...
Po pogrzebie poszliśmy na stypę do "Dłucika" gdzie była już Kam z Maćkiem, Mylajem i Bartkiem.
Każdy kupił sobie loda i tak gadaliśmy z godzinkę.
Po wizycie w ""Dłuciku" wróciliśmy na ligotę, a dokładniej na hilwę i ławkę.
Trochę pogadaliśmy trochę i około 20:00 wróciliśmy do domów.
Zdjęcia z ostatniego tygodnia bo jak nie wrzucę to wszyscy mnie zjedzą żywcem.






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz