Tak oto po sklepach latałam dzisiaj 2 godziny z czego w samym Wedlu stałam w kolejce 30 minut, tylko po kilka cukierków . -,-
Do domu wróciłam zmęczona z obolałymi stopami, pękającym kręgosłupem i mdłościami. Rzuciłam się na łóżko, wzięłam książkę i zaczęłam czytać, lecz nie to było mi dane, ponieważ moja ukochana mamusia zaraz zaczęła wołać, że mam jej pomóc piec milionpięćsetstodziewięćset ciast. Tak więc całe swoje popołudnie zmarnowałam w kuchni, z czego nie jestem zbyt zadowolona.
Trochę czasu dla siebie znalazłam dopiero w granicach 16 kiedy to moi rodzice wraz z Tyśką pojechali na cmentarz do dziadka i zawieść babci ciasta. Wtedy zdążyłam obejrzeć kilka odcinków 'How I Met Your Mother' po czym o 17.30 wyszłam na most z prezentem dla Maćka z okazji urodzin i poszłam z solenizantem na spacer. Niech żyje nam sto lat . ^^
Później wróciłam do domku, ale długo w nim nie posiedziałam, bo Machlarz do mnie napisał czy idziemy z psami. No cóż, nie odmówiłam, więc o 19.30 poszliśmy się przejść. Kiedy zrobiło się ciemno, wróciłam do domu i chyba zaraz wrócę do książki.
Pamiętajcie, że jutro święcimy jajca ! ;D
| Chcę już lato ! *-* |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz