Trochę pecha, trochę deszczu, trochę wersji demo dojazdu do szkoły,ale ogólnie pozytywnie .;)
Do szkoły oczywiścire zaspałam, więc musiałam sie zebrać w niecały kwadrans, ale jakoś dałam radę i gdy Julcia przyszła to byłam w miarę ogarnięta.
Pierwszą lekcją był niemiecki. Dostałam czystą piątkę za kartkówkę, jest to chyba moja jedyna UCZCIWA piątka z niemca od trzech lat xd
Drugi był polski na którym nadal omawialiśmy te przedrostki, formanty i inne duperele.
Na przerwie poszłam z Darią do Damiana ... Damian znów 'wydaje' gratisy! *-*
Po chwili moja najdroższa koleżanka wpadła na pomysł by wkręcić panią psycholog że od pewnego czasu mamy omamy i widzimy śmierć przemawiającą do nas. Oczywiście nie wydusiłam z siebie ani słowa bo tak się śmiałam, a pani nie uwierzyła .:c
Trzecią lekcją była geografia, tak tak, powtórki przed egzaminem zawsze spoko -,- "Bo to moze być na egzaminie!" rzygam tym zdaniem.
Po geojografi przyszedł czas na biologię.Jak już wspomniałam "powtórki przed egzaminem zawsze spoko."
Ostatnią lekcją był polski na którym trzecią godzinę z rzędu zajmowaliśmy się tym samym ,czyli pieprzonymi przedrostkami i innymi pierdołami które wgl mi się nie podobają.
Po szkole wrociłam na chwilę do domu, po czym wyszlam na przystanek gdzie czekała już Julka z Sandzią. Dziś jechałyśmy do V na dni otwarte ... przy czym słowo "jechałyśmy" jest tu niena miejscu, gdyż autobus spóźnił się ponad 20 minut,a korki były tak wierkie że po dwóch przystankach wysiadłyśmy i zaczęłyśmy biec. W rezultacie do szkoły dotarlyśmy ok 15.58 przy czym dni otwarte i oprowadzanie miało zakończyć się o 16.00. Pod szkołą czekała na nas rozwścieczona Daria,którą trochę uspokoiłyśmy i weszłyśmy do budynku. Na korytarzu spotkałyśmy dwie nauczycielki którena nasz widok zrobiły minę typu "Łotafak?!o.O"
W każdym razie oprowadził Nas sympatryczny pan polonista, który co chwilę powtarzał że mogłyśmy przyjść wcześniej xd
Ogólnie ta szkola jest dość malutka, przytulna i podoba mi się, jak najbardziej na plus :3
Po wyjściu udałyśmy się do e.elecrka gdzie Julka kupiła wszystkim lody, DZIĘ-KU-JE-MY!
Po dotraciu na ligotę cholernie bolały Nas nogi, więc rozsiadłyśmy sie na ławeczce przed moim blokiem, gdzie po chwili dołaczył Mylaj, a potem Bartek xd
Psiedzieliśmy trochę na lawce, potem na hilwie a pod wiczór przenieśliśmy się do Bartka gdzie zostaliśmy do 20 oglądają przy tym zdjęcia i filmiki sprzed 2 lat xd
Masakra jakaś I'm out xd
Dobra mykam bo jutro z samego rana na szaberek jadę więc wypadało by się wyspać, dobranoc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz