wtorek, 8 maja 2012
Nie wiem co konkretnego mogę napisać o dzisiejszym dniu.
Moze że dziś było święto szkoły, i mieliśmy trzy angole, na których oglądaliśmy film, albo że potem była msza na której proboszcz gadał od rzeczy, że umiemy łacinę ...
Po mszy udałam się z Julką do szkoły, aby reprezentować klasę.Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że drogie trojaczki z naszej klasy też były w "reprezentacji" .
Ale do rzeczy, akademia była tak cholernie nudna że myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok i będą dwie Ciszki.
Po wyjciu ze szkoły udałam sie do domu gdzie zabrałam sie za spójniki niemieckie na najbliższą kartkówkę.
N I E N A W I D Z Ę N I E M I E C K I E G O. A jeszcze w dodatku teraz staram się o piątkę na koniec roku, potrafiąc powiedzieć po niemiecku góra 4 zdania.
O 16:00 zamknęłam durne AHA Neu i wyszłam na dwór. Z początku siedzieliśmy na ławce, potem na hilwie, potem wróciłam na chwilę do domu by pożyczyć Kam walizkę do Lwowa, a następnie wróciłam i udaliśmy sie do parku.
W sumie nie wiem co robiliśmy i o czym rozmawialiśmy siedząc na ławeczce przy stawie, bo strasznie rozbolał mnie brzuch, a w dodatku kręciło mi się w głowie, wiec szybko wróciłam do domu, jak wszyscy zresztą .
Gdy się tylko trochę ogarnęłam, udałam się z mamą do biedronki aby pomóc jej w zakupach, a następnie wróciłam do mieszkania by znowu uczyć się pięknego języka niemieckiego.
A teraz zostawiam Wam zdjęcia z ostatniego pobytu u cioci, wujka i Lenki :3
Słodkich snów!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz