Poza tym że mama zepsuła mi dobry humor który towarzyszył mi dziś od rana, to dzień był bardzo udany, w sumie to byłam tylko na ogródku u dziadków, była rodzinka, w tym Marlena, kuzynka która w końcu z Irlandii przyleciała, ale tylko na tydzień, no, ale zawsze coś. :)
Trochę pojadłam, ale jak dla mnie te trochę to chyba za dużo bo brzuch mnie boli xd
Ech, i tak mi się trochę stare czasy przypomniały, bo całą naszą czwórkę (ba, najlepsza czwórka - Ja, Arek, Marlena i Kika. xd) wysłali do spożywczaka do którego chodziliśmy za każdym razem gdy byliśmy u dziadków na ogródku. ;d
No i jak przystało na mojego chrzestnego i dziadziusia, to musieli mnie zaczepiać, gilgotać, szczypać, dogryzać, ech, po tych samych piniądzach są. ;c
Arek jutro jedzie na mazury, fuck yea, pokój tylko dla siebie! xd Chociaż... Olek wraca za 3 albo 4 dni, ech, się pocieszę tą samotnością. ;c
No i w sumie to na tyle, hah, wrzucam wam jeszcze naszą słit focię z rąsi, z Nelą, na której prawie nic nie widać, ale lubię ją xd

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz