piątek, 27 sierpnia 2010

"Ale muzyka leci xdd" czyli Piątek ^^

Wstałam o dziewiątej z chęcią i zapałem na jezdę na rolki. Niestety odechciało mi się gdy sojrzałam przez okno. Było zimno , mokro i wiał wiatr. Zniechęcona udałam się do kuchni napic herbaty. Piłam gapiąc się na kalendarz w kuchni i zmartwiałam się że już niedługo do szkoły , ja nie chcee :-/
Zarzuciłam na piżamę szlafrok i poszłam do cioci odwołać rolki i przełożyłam je na poniedziałek po próbach.
Weszłam na chwilę do cioci i pobawiłam się z Lenką *.* Po powrocie do mieszkania , włączyłam kompa i sformatowałam kartę pamięci na telefonie =.=" Co za dyrny telefon :|
Posiedziałam trochę na necie , przebrałam isę z piżamy na dżinsy i koszulkę. Gdy poszłam po jabłko do kuchni spojrzałam na zegraek i załamałam się bo dopiero dziewiąta trzydzieści ;/
Z nudów weszłam na demotywatory a ponieważ nie yło nic ciekawego , to przez godzine losowałam. Chciałam zobaczyć jakiś film ale nie wiedziałam jaki więc sobie odpuściłam... Zrbiłam sobie jeajecznice po której było mi nie dobrze.
Zdemotywowana życiem poszłam do pokoju czytać księżyc w nowiu i przeczytałam ze sto stron. Zorientowawszy się że jest 13.30 a na 14.00 jestem umówiona z Kam , Sandzia i Julką , poszłam do łazienki wyprostowac włosy. Chciałam sobie zrobić loczki ale mi to nie wyszło. Posprzątałam pokój , pomalowałam się spiełam włosy i wyszłam do Sandrę. Gdy czekałam na nia pod jej klatką , stało jakiś czterech dziwnych sąsiadów którzy gadali po robieniu dzieci  o.O ymm zostawię tą kwestię.
Sandra wyszła i poszłyśmy do sklepu po loda rockefellera którego oczywiście nie było -.-"
Po wyjściu ze sklepu udałyśmy się na moje schody a potem poszłyśmy po Julkę i zaczęłyśmy rozmowę o jej nowym laptopie.Po chwili poszłyśmy jednak do mnie , ponieważ czekałam na obiad i na Kam xd Gdy zadzwoniłam , udawałam że sie nie stęskniłam i rzuciłam oschłe "cześć" , dziewczyny tak samo lecz długo nie wytrzymałyśmy i się na nia rzuciłyśmy xd W pierwszych minutach już dostałyśmy z Kam głupawki ponieważ w moim komputerze zacieła się myszka i Sandra zaczeła ją potrząsać a później odwróciła się i powiedziała ze muzyka chcoiaż gra , wiem że to nie wydaje się śmieszne ale głupawka to śmianie się w głupoty więc....xd
Po wyjściu na dwór posiedziałyśmy z pół godzinki na moich schodach i Sandra i Julka poszły. Dostałam od Kam bransoletke ^^ Potem poszłyśmy do sklepu , na hilwę a gdy się rozpadało uciekłyśmy na klatkę białego bloku gdzie bawiłyśmy się domofonem a ja spaliłam żarówkę xd Po powrocie do domu napiłam się gorącej herbaty i poszłam na kompa. Umówiłam się na niedzielę z Bartkiem , Sandrą i Julką do parku chorzowskiego i smutam bo Kam nie chce jechać :( Trudno jej problem xd
Papa ^^

2 komentarze:

  1. cuudny blog ^^
    Ejj, jak wygląda ta bransoletka od Kam ?
    ; )

    zapraszam na tolciiz.blogspot.com ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka z muszelkami , śliczna :)

    OdpowiedzUsuń