Błagam was komentujcie te przeklęte notki ! T.T
Ciszka twierdzi, ze odkąd wyjechałam ludzie zaczeli dawać tu komenty... odkąd znów mam neta nikt, nic nie skąmentował... kiedy ja się jutro wkońcu zobacze z Ciszunią to ona zamiast mnie przytulić to mnie zdzieli po łbie T.T Błagam ! < Kam pada na kolana > przez wzgląd na moje życie, komentujcie tu ! < Kam wstaje xd > dobra, a teraz koniec pieprzenia głupot... przechodzimy do mojego dnia xd
Zapomniałam już jak to jest kiedy budzi Cię pies... chmmm... powiedzmy, ze za ty przez wakacje nie tęskniłam xd No ale mus to mus, zwlekłam się z łóżka, ubrałam, umyłam i wyszłam z Puszysławem na spacer. Doszłam do wniosku, że jeśli chodzi o wyprowadzanie psów na dwór, to w Toruniu nie ma gdzie z nimi łazić. W tej kategorii Katowce ze znacznie większą ilością uliczek i z mniejszą ilością wypindrzonych trawników na których piesie nie mogą się załatwiać biją Toruń na głowę. Wlokłam się więc z Puszkiem po osiedlu gdy nagle mój piecho przystanął gwałtownie i zaczął mnie ciągnąć w kierunku jakiegoś drzewa, poszłam za nim i nagle patrze... Wiewiórka *.* Puszek zaczął piszczeć i niemiłosiernie ciągnąć w jej kierunku. Zwierzątko chyba nas spostrzegło bo zaczęło uciekać. Postanowiłam nieodbierać mojemu psu przyjemności z gonienia nieszczęsnej wiewiórki, więc puściliśmy się za nią biegiem xd Goniliśmy tego malucha przez dziesięć minut dopóki nie uciekł nam na drzewa T.T Puszek przysiadł pod nim i rozpiszczał się na całe osiedle. Z trudem odciągnęłam go, mrucząc pod nosem "No weź się nie baw w Darie >.<" O dziwo, podziałało o.O Nawet pies nie chce być do niej porównywany xd
O godzinie 19 rodzice doszli do wniosku, ze wyciagną mnie "na miasto". Zapomnieli chyba, ze spędziłam tu dwa tygodnie moich wakacji ( 1.08 - 15.08 ) i że ja już to wszystko widziałam =.=" Humor poprawił mi fakt, ze mama postawiła mi kubek czekolady w "Domie Czekolady" bym, jak to ona ujęła, przestała marudzić xd Nigdy nie piłam tak smacznej mlecznej *.* ok. godziny ósmej, wujek zaprowadził nas na coś co było ewidentną miniatórką słynnych czeskich Krizikovych fontann. Spektakl twał piętnaście minut i pod względem róznorodności kolorów bił czeskie fontanny na głowe. Jako, że woda wytryskiwała bezpośrednio z podłoza i nie była niczym ogrodzona, ludzie podchodzili do niej i zachowywali się choby się nigdy nie myli o.O Ja się do tego poziomu nie zniżyłam... jakoś nie pragnęłam być na siłe mokra xd
Ach ! *.* jutro wracam do Kat, Sandzi, Ciszki, Julki i tak dalej i tak dalej xd
Peace and Love wszystkim ! ^^
fajne
OdpowiedzUsuń