wtorek, 10 sierpnia 2010

Arbuzówka rulez ! *.* - czyli bolący wtorek T.T

"Ból oczyszcza duszę"
Taa... powiedz to moim dziąsłom =.="

Z impetem rzuciłam książkę na łóżko. Odetchnęlam z ulgą. W końcu "Zaginiony Symbol" mogę uznać za przeczytany. Budząc się rano miałam do przeczytania ponad 70 stron, sądziłąm iż uwinę się z tym szybko ale jak zwykle natrafiłam na przeszkody... życie jest zbyt skomplikowane =.="
Po pierwsze: beznadziejna końcówka - autor bez powodu przedłużał nieunikniony koniec książki. >.<
Po drugie: Nieustający ból zębów... a raczej dziąseł, z których mają zamiar wyrosnać zęby madrości. Nie mam nic przeciwko dwóm dodatkowym zębom z tyłu szczęki, ale czy to do cholery musi tak boleć ? T.T
Po trzecie: deszcz ! Kiedy czytam, rozprasza mnie najcichszy szmer, wiec zrozumiałe, że głośne dudnienie w parapet mi "troszeńkę" przeszkadza.
Wkońcu jednak dobrnęłam do ostatniej stronnicy.
Na dwór wyszłam z zamiarem kupienia mojej ulubionej gumy. Takie... małe uzależnienie xd Kiedy wkońcu dotarłam do arkad, skierowałam się do pierwszego lepszego sklepu, a tam... koszmar ! Nie ma arbuzowej T.T Tępy ból rozsadzał mi szczęke co tylko jeszcze bardziej spotęgowało mój zły nastrój. Czym prędzej wyszłam ze sklepu z zamiarem wejścia go carrefura.
- Kamila ! - no nie ! Niechętnie odwróciłam się. Za mną stał Darek ze... swoją kuzynką *.*
- Marta ! - Czym prędzej olewajac kretyna, tulłam się do mojej starej koleżanki, której nie widziałam z rok bodajże xd Zerknęłam z niechęcią na Darka - Możesz sobie iść.
- A ty co taka wściekła ? - Do niektórych ludzi wszystko zbyt wolno dociera.
- Patrzę na Ciebie... czy to nie wystarczajacy powód ?
- Byłaś wściekła zanim Cię zawołałem - debil nie dawał za wygraną.
- Ech... zabrakło mojej ulubionej gumy T.T
- Arbuzówki ?
- Nom T.T
- Czekej - nagle do rozmowy właczyła się Marta, gerzebiąc w torbie. Po chwili wyciagnęła... arbuzówkę ! *.*
- Moja guma ! - po raz kolejny dzisiaj rzuciłam się na nią - kochana jesteś, wiesz ? xd
Zaciągnęłam Martę na huśtawki byśmy mogły se spokojnie pogadać. Darek szybko się zmył bo zauważył jedna ze swoich "koleżanek" xd Niestety zbyt długo se nie posiedziałysmy bo Marta spieszyła się do siebie z powodu ślubu swojej ciotki. Wróciłam do domu z zamiarem zarzycia środka przeciwbólowego, ale skończyło się na płukaniu szałwią =.=" Ech... teraz siedze i czekam na 21.00 bo bedzie leciał House xd
Peace and Love wszystkim ! *.*

1 komentarz:

  1. Blog śliczny , a jeszcze sie okazaó że jedna z was ma na imie wera tak jak ja pozdrawiam was wszystkie.

    OdpowiedzUsuń