Ten dzień jest po prosty tragiczny xd Już od samego początky wszystko było jakieś takie nijakie. Przez całą noc śniły mi się koszmary. Budziłam się co chwile i zasypiałam na nowo. W końcu ok. godziny 4.30 nie wytrzymałam. Usiadłam na łożku i rozryczałam się na dobre. Kiedy po kilku minutach uspokoiłam się na tyle by móc spokojnie myśleć, przypomniełam sobie o pewnym incydencie i rozpłakałam się na nowo. Kiedy po 10 minutach atak histerii minął na dobre, wstałam i poszłam do kuchni po szklankę wody. Nagle usłyszałam skrzypnięcie drzwi a potem zaspany głos prababci
- Kamilciu, dziecko co się stało ? - kochana babcia, za bardzo się o mnie martwi. Wymusiłam na sobie uśmiech, a potem wziełam babcię za ręke i zaprowadziłam spowrotem do łóżka. Wróciłam do kuchni po wode a potem spowrotem do pokoju. Wkońcu o godzinie 5 udło mi się usnąć. Więcej tej nocy nic mi się nie śniło.
Patrząc rano w lustro byłam na siebie wściekła. Pod oczami miałam sine wory ! Całe oczy zresztą miałam zapuchnięte. Obmyłam twarz i wtarłam trochę kremu nawilżającego pod oczy by ukryć skutki nocnego "ataku". Po śniadaniu, zabrałam się z ciocią na targ. Widziałam takie cudowne szare trampki ! *.* Prawdopodobnie kupie sobie jutro, bo podobają mi się bardziej niż te z Terranovej ^^ Wróciłyśmy do domu, zjadłam obiad a potem poszłam do pokoju. Przez około godzinę próbowałam zebrac myśli, w końcu doszłam do wniosku, ze dłuzej tak nie wytrzymam. Wzięłam klucze słuchawki, troche kasy i wyszłam z mieszkania. Szłam starając się wsłuchać w muzykę ale to też mi nie wychodziło. Dotarłam do Arkad. Weszłam do sklepu i kupiłam sobię sok. Zdjęłam kapsel i zerknęłam jak tym razem tymbark będzie się wymadrzał. " Walcz o swoją miłość " - zajebiście ! dobijcie mnie jeszcze bardziej ! Czym prędzej wywaliłam kapsel do śmieci i nie patrząc gdzie zmierzam, zaczęłam iść. Szłam i szłam, starajac sie wyłaczyć myśli, aż doszłam do wniosku, że nie mam pojęcia gdzie jestem. Było to trochę dziwnę, ale wogule nie czułam zaniepokojenia. Usiadłam na ławce i patrzyłam jak ludzie przechodzą w tę i spowrotem. Z nudów zaczęłam bawić się butelką po soku byle zajac czymś myśli by te nie wybiegły za daleko. W pewnej chwili to szklane cholerstwo wypadło mi z rąk rozbijając się w drobny mak. Wpatrywałam się w te odłamki dopóki nie doszłam do wniosku, ze sama jestem dzisiaj jakaś taka "połamana". Zebrałam wszystkie szkiełka i wrzuciłam do śmietnika. Posiedziałam jeszcze trochę, dopóki nie zaczęło robić się ciemno. Spytałam pierwszą lepszą osobę która przechodziła obok o drogę. Okazało się że jestem tylko jakieś pół kilometra od KFC. Z tamtąd miałam już prostą kilometrową drogę na osiedle babci. Po drodzę kupiłam sobie jeszcze jeden sok. Tym razem cappy - pomarańczowy, by nic nie raczyło mnie jakimiś durnymi sentencjmi =.=" Wydłużyłam sobie drogę wchodząc do lasu. Szłam miedzy drzewami, które jako jedyne w tym mieście dawały cień T.T Tu jest stanowczo za gorąco ! xd Wróciłam do domu. W między czasie zadzwonił do mnie tata. Swoim telefonem przypomniał mi jak bardzo tęsknie za domem, Puszkiem i Przyjaciółmi T.T Teraz siedzę, jem arbuza i czekam na 22.00 bo będzie leciał House na tvp2 xd
Peace and Love wszystkim !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz