czwartek, 5 sierpnia 2010

Idę na ławke bo mi się nie chce siedzieć xd czyli czwartek

Dzień zaczął się od SMS Julki
8.30- Hej Ciszka , co tam porabiasz?;*
8.31- A wiesz tak właśnie myślę jak to fajnie by było wyłączać telefon na noc by nikt mnie rano kurna nie budził >.<
8.32 Wstałam i rozpoczełam normalne funkcjonowanie.
Po wstaniu z łóżka postanowiłam wziaść prysznic , bo byłam bardzo zaspana i jedynie dobudzić mogły mnie gorące strumienie wody. Po wyjściu z pod prysznica zrobiłam sobie śniadanko - 2 tosty z serkiem ^.^ Ok 10.00 zaczeło mi się nudzić więc pogrzebałam w nowym telewizorze rodziców i się dowiedziałam że jest dotykowy xP Oglądałam sobie na fulla vivę gdy nagle dzwoni Daria z którą się wczoraj pokłuciłam , nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak :
-Hej ciszka^^
-Yyy no hej.
-Wiesz gdy rano wstałam wzieła mnie straszna chęć obejrzenia "kwn" mogę do cb wbić?
-Nie
-Aha , no ok przyjdż po mnie dziś ale ja nie chce wychodzić z Sandrą
-A czemu niby nie chcesz z nią wychodzić?
-Bo ona ma grubą dupę , nic jej się nie chce tylko by siedziała i nic nie robiła
-Daria , nie mów tak o niej ;/
-No jasne , tak wy wszyscy byście tylko siedzieli a to na boisku , a to na schodach twoich , na białych , albo łazili po ligocie.
- No sorry nie moja wina że na lgt nie ma wesołego miasteczka xd
- A kurwa pierdolcie się wszyscy i huj wam w dupy !!!( sorry za przekleństwa ale cytuje rozmowę więc......... xd)
-Daria sorry że nie każdy lubi grać 24 h na dobę ( chodziło mi o siatę albo nogę)
-Jesteś bezczelna bo od pół roku mam zepstutego kompa ( i tu wku**ona  rzuca słuchawką)
No rozbawilo mnie to trochu.
Ok godziny 11.00 wziełam się za czytanie "Zmorku" który jakoś mi " nie podchodzi" Nie wiem czemu myślałam że przeczytam to w jeden dzien a tu już 3 się z tym męczę i dopiero 60 strona , nie jest to za fajne...nawet troszeczkę żałosna ale to moja opinia. W południe poszłam do cioci zapytać się czy nie chce coś ze sklepu a u cioci była jej przycjaciółka , pani Kasia którą bardzo lubię ^^Posiedziałam tam chwilę i se poszłam bo ciocia nic nie chciała. Po powrocie do domu ( przejście jednego mieszkania na klatce) zabrałam się za sprzątanie pokoju który był w stanie opłakanym. Uwinęłam się z tym dość szybko i przygotowałam sobie plakaty do przywieszenia.Umówiłam się smsowo z Sandzia na 14.00 Czas zleciał jakoś szybko i już ok 13,45 był po mnie Szymon i co ? Szukanie kluczy >.< Kurde latałam po całym domu jak głupia i tylko podnosiłam wszystko by znaleźć te cholerne klucze :/ W między czasie kiedy ja latałam od jednego pokoju do drugiego przyszła Sandzia , ja znalazłam klucze na półce z łazience i wyszliśmy ^.^ Co prawda plan o 10.00 wyglądał tak że mieliśmy iść po Darie ale sobie odpuściliśmy. ( Powód , patrz wyżej - rozmowa )Najpierw poszliśmy do parku pod amfiteatr gdzie zaczełam grzebać w komórce Szymona i miałam polewke ze słowa " Puddle" a zaraz potem Sandra włączyła piosenke Ludacrisa którą znalazłyśmy wczoraj na necie przez przypadek. Szymona ta piosenka irytowała a ja twierdze że jest fajna ale nie pamiętam tytułu. coś tam Chick..Posiedzieliśmy trochę na amfiteatrze i poszlismy na plac zabaw gdzie ciepłyśmy się z Sandra na huśtawki jak małe dzieci , i zgubiłam 2 zł. No coż już taki dzień że wszystko gubię xd Potem poszliśmy na karuzele i zaczęliśmy się kręcić a Sandra zaczeła mieć jakieś wąty i SMS-owała z Kam i Julką. Tak kręciłam się z Szymonem gdy nagle " Wiesz nie chce mi się już siedzieć...idę na ławkę"
Rozwala mnie ten mój tekst xd Gdy Sandzi trochę przeszło to zaczeliśmy słuchać starych piosenek z telefonu Szymona takich jak " I kissed girl" lub " Dangerous" - akona. Czas minał szybko więc ok 17.00 poszliśmy każdy do domu na obiad. Oczywiście mam się na mnie w domu wydarła że rozwaliłam opakowanie łańcuszka dla Leny  -  nie rozwaliłam tego opakowania ale moja mama się wkurwiła ;/ Ale dość szybko jej przeszło. Potem przyszedł Szymon a potem Sandzia i posiedzieliśmy u mnie z godzinkę , niędzy czasie zjedliśmy spaghetti i nabijaliśmy sie z "Sądu rodzinnego" xD Gdy zjedliśmy wyszliśmy znowu na dwór - tym razem poszliśmy na nowy skwerek i plac koło takiego bloku^^ Gdy tak siedzieliśmy na ławce to przypomniało mi się że mam w kieszni dychę i poszliśmy do jedynego otwartego sklepu z gazetami by kupić BRAVO^^ Siedliśmy na placyu Sandry na ławce gdzie pięcioro dzieci bawiło się w Indian xDDD Dzieci buszu. Przeczytaliśmy gazetę posiedzieliśmy chwilę i poszliśmy do domów ^^
 Teraz słucham starych piosenek rihanny i właśnie skończyłam nową rozmowę z Darią xd
-Hej ciszka...
- Hej - rzuciłam najbardziej oschłym tonem na jaki było mnie stać
- Co dzis robiliście - zapytala z wielkim wyrzutem i fochem
 ( Opisałam jej mniej więcej dzisiejszy dzień )
-Aha , a czy musisz ciszka jechać jutro do tej babci?
-Nie muszę ale chcę
 -Ja pierdolę i znów będę sama
-Graj se na nowym kompie , ponoć dziś miałaś dostać
-Gdybyś nie wiedziała jeszcze go nie mam
- A skąd ja niby miuałam to wiedziec jak cały dzień z tobą nie gadałam ?
- Ta jasne,  dobra ciszka zapytałam sie o to co chaiłam , pa!
 No i tym optymistycznym akcentem, żegnam się z wami ^^ Papa

KAM: Pożyczyłam Sandzi twój zmierzch , mam nadzieję że się nie gniewasz ^^

1 komentarz:

  1. Kam:
    Wiesz co Cicha... Jak mogłaś dać Sandzi mój zmierzch ?! Niemieści mi się to w głowie xd Nie no, joke xd Dla Sandzi (prawie!) wszystko ;P

    OdpowiedzUsuń