poniedziałek, 20 września 2010

W poszukiwaniu głupawki ! xd - poniedziałek ^^

Jak to zwykle bywa w poniedziałki, po weekendzie ciężko wstać, szczególnie jeśli nie przespało się pół nocy =.=" Zwlekłam się więc z łóżka, nakrzyczałam na Puszka ( no bo dlaczego on mi się między nogami plącze ? ), ubrałam się, umyłam, zjadłam sobie ciasto ( jabłecznik pieczony przez moja mamusię *.* ) i wyszłam po Ciszkę ^^ U Ciszki jak zwykle... ja być ostatnia T.T Nie wiem po kiego wała Julka tak wcześnie po nią wychodzi... przecież to jest nienormalne xd Z Sandzią jest różnie, raz ja jestem wcześnie raz ona... częściej oczywiście ona xd Dotarliśmy do szkoły i zaczeły się jakże 'ciekawe' lekcje, naszczęście... tylko 4 ! ^^
Fizyka - nic nie wiem, nie rozumiem, nie uważam, jakieś trudne zadania o mocy i innych pierdołach Wirus Darii tzw. "podlizus pospolity' rozprzestrzania się.
Historia - 5 z kartkówki o.O Luteranizm - czyli byle by wykonać zadanie xd Narady z Sandrą na temat zadania.
Technika - powtórka z rozrywki ( czyt. Fizyki ) nawijanie o silnikach, wałach korbowych czyli o czyms o czym ja nie mam zielonego pojęcia. Rysowanie z tyłu zeszytu, ogólnie rzecz biorąc nudy...
- Angielski - wyrwanie do odpowiedzi z którego się naszczęście wymigałam. Jakze zajebista kłótnia Darii z Franikową... aż miło było posłuchać xd Foch księżniczki Darii i ciągłe marudzenie o tym jaką mamy zwaloną babkę z Angola.
Po sQl wróciłam do domu, przebrałam się bo było mi za gorąco i wyszłam z Puszkiem na dwór. Udałam się na hilwe gdzie umówiłam się z Sandzią. Najpierw poszłyśmy do sztoga zobaczyć czy są rockeffelery, których podobno nie było, a potem do pako by zadowolić się guaranowymi lodowymi kuleczkami xd Po drodze spotkałyśmy Cichą, Darie i Julke, które wracały z dodatkowego angielskiego. Poszłyśmy więc do Pako razem ( znaczy się bez Julii, która poszła do dom :3). Gdy już wyszłyśmy z naszymi lodami ze sklepu, Daria się od nas odłączyła, a my poszłyśmy sobie zjeść na takie nowe fajne ławki na moim osiedlu ^^" Posiedziałyśmy sobie troche, Ciszka ponarzekała na dodatkowy angol i poszłyśmy odprowadzić Puszka do dom. Pod klatką spotkałyśmy moją mame od której wyciągnęłam 5 zyla xd Udałyśmy się więc do Cichej, ponieważ musiała zjeść obiad. Z nudów zaczęłam Ciszkę karmić o.O Taaa... za mamusię, za tatusia, a za Taylora to Ciszka tak wpierdalała, ze aż jej się uszy trzęsły xd
Po Ciszuniowym obiadku, dołączyła do nas Julka i poszłyśmy z nią do piekarni. Juleńka kupiła chlebek, odprowadziłyśmy ją, Juleńka zostawiła chlebek w domu i poszliśmy na hilwe. Na hilwie posiedziałyśmy troche najpierw same, a później z chłopakami, którzy grali w piłke, więc towarzystwo z nich było nędzne =.=" Doszłyśmy więc z Cicha do wniosku iz bedziemy się starać wywołać głupawkę, co nam niestety nie wyszło, wiec udałyśmy się na skwerek w celu rozbudzenia w nas ataku śmiechawki xd Na skwerku przyżyłam szok... okazało się iż są tam moja mama z Tyśką T.T Naszczęście długo tam nie posiedziałyśmy bo jakaś pierdolnięta baba nazwała nas "starymi krowami" i powiedziała, ze jesteśmy za stare na yellow tube o.O Dobra... nie będziemy się kłócić =.="
Wróciliśmy na schody, potem na hilwe, a potem do domku... głupawki nie wywołałyśmy >.<
Peace and Love wszystkim ! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz