wtorek, 5 października 2010

Jednorożce to jedno wielkie gówno, a potem się je zabija... taa, chciałoby sie xd - fatalny wtorek >.<"

Przez całą noc przewracałam się z boku na bok, a wszystko za sprawą chrapania mojego ukochanego tatusia >.< Kiedy wkońcu zadzwonił mój budzik, miałam ochotę go wywalić przez okno, a potem jeszcze rozwalić młotkiem xd Zamiast tego postanowiłam go nie wyłączać i leżałam sobie w łóżku dopóki ostatnia nuta "Not like the movies" nie dobiegła końca. Kiedy wkońcu wygramoliłam się z łóżka, natknęłam się na mame, która nie wiem po co ale juz wstała o.O Jak to z mamą bywa, musiałam zjeść śniadanie ( czego nie cierpie robić ) i dopiero potem mogłam cokolwie innego zrobić xd Tak więc umyłam się, ubrałam i wyszłam z Puszysławem na dwór ^-^ Po wszystkich tych porannych czynnościach wyszłam po Ciszkę. Jak zwykle byłam ostatnia ( bo jakby mogło być inaczej ? xd ), wiec Sandzia i Julka juz czekały ^^ Cicha se pado wywaliła mnie za drzwi i nie chciała wpuścić o.O Heh, ale zbyt długo na nie nie czekałam xd Po wyjsciu z klatki, Ciszka wbiła pod mój parasol i jakoś dotarłyśmy do szkoły xd
Niemiecki - Uff... naszczęście zgłosiłam 'np' i pytanko mnie ominęło, za to Bartuś ( jak to Bartuś xd ) dostał 5 ^^ Jak zwykle nawijanie o jedzeniu, co zaczyna mnie juz trochę wkurwiać xd
Matma - poł lekcji mi minęło bo poszłam z Cichą i Marcinem reklamowac nasze kluczyki od szafek xd Ach... moja szafka bedzie żyć ! *.* Cieszmy się i radujmy xdd
Angol - a tak naprawde WF bo Franikowej się chyba chornęło i jej nie było ^^ Wsumie to wuefem też tego nazwać nie można, bo tak naprawde to wszyscy żeśmy siedzieli na ławkach, a tylko pare osób grało w nożną xd
Matma - gosh... to zaczyna być monotonne xd No cóż, potęg ciąg dalszy, Kam zarabia 2 piąteczki ^-^ i ma zaciesz xd
WFx2 - na pierwszej lekcji gralismy w kosza z 3a, co było jedna wielką masakrą, bo oni praktycznie wgnietli nas w ziemię =.=" drugi wuef do udanych również nie należał. Ćwiczylismy bowiem zagrywkę dołem i to jakimś ruskim sposobem o.O Ja i tak bede zagrywać pięścią i niech się babka nie czepia >.<
Po lekcjach było krótkie zebranie w sprawie Wawy, które było strasznie nudne i nic nowego nie wnosiło xd
Gdy wróciłam do domu, wzięłam się za sprzątanie, ponieważ jutro przyjeżdża moja "ukochana" babcia -.-" Odkurzyłam, umyłam podłogi i w przypływie nagłej chęci wygadania się komuś, umówiłam się z Sandzią iż ją wyprowadze razem z Puszkiem na dwór xd Wyszłam około 18. Sandzie spotkałam po drodze ^^ Najpierw udałyśmy się na hilwe ale zbyt długo na niej nie posiedziałyśmy, ponieważ zrobiło nam się zimno ( poza tym Puszek zaczął się niecierpliwić ) Wpadłam więc na pomysł, że połazimy se po Zadolu. Objęłam Sandzie w pasie i zaczęłam się jej żalić. Sandra podchwyciła temat pt:"Świat jest do dupy", więc po chwili obje smutałyśmy xd Doszłyśmy do wniosku iż Jacob miał racje mówiąc iż "Świat to jedno wielkie gówno, a potem się umiera" i że jak dla nas to tu zaraz może nawet i jednorożec wyskoczyć a i tak będzie do kitu >.< Nasz kolejny wniosek... nie lubimy jednorożców xd Gdy zaczęło się robić ciemno udałyśmy się na mój plac na huśtawki, gdzie dołączyłą do nas moja siostra xd Odprowadziłysmy z Tyśką Sandzie do dom i same wróciłyśmy do siebie. Po drodze uciekł mi Puszek i musiałam go gonić, podczas gdy Tyśka się ze mnie śmiała =.="
Peace and Love wszystkim ! :]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz