wtorek, 19 października 2010

"Rodzaj żeński krowy .? " - "byk. xd" - wtorek.

Wstałam wcześniej, sama nie wiem czemu ... w każdy razie było pięć po siódmej, za oknami ciemno, w pokoju zimno - chciałam położyć się jeszcze do łóżka, ale stwierdziłam że jeśli to zrobię, nie będę umiała potem wstać.
Wzięłam do ręki ciuchy, najpierw poszłam do kuchni, w której było jeszcze zimnej, i zjadłam "Paulę" (taa...Kanie. xd) i danon gratkę, a następnie do łazienki na poranna toaletę. Ubierając się stwierdziłam iz nie pójdę w żakiecie, bo mam w nim wielkie bary xd.( wczoraj moje ramiona wyglądały w nim ładnie -.-") Wyciągnęłam z szafy czarną bluzę, założyłam różową chustkę, spakowałam śniadanie i wyszła po Ciszke. Byłam pierwsza, z racji iż Juleńka nie szła do szkoły, krótko potem przyszli Kam z Szymonem i skierowaliśmy się w stronę szkoły.
Angielski - uzupełnianie ćwiczeń.
Matma - na której mieliśmy multi - test.
Angielski - kartkówka - poszła mi całkiem nieźle ^^. i zaś uzupełnianie ćwiczeń -.-"
Matma - Sandzia dostaje 5 - może jutro dostane drugą, bo pani nie zdążyła sprawdzić .:D xd
Wf x2 - Połowa pierwszej lekcji sprawdzian z szybkości - dostałam 3 - druga połowa skok przez skrzynie - podobno skacze ładnie ^^. Pierwsza połowa drugiej lekcji - gra w nożną, która mi sie podobała, a druga połowa drugiej lekcji gra w badmintona, praktycznie to tylko na ziemi leżałam xd.
W domu na obiad czekałam półtorej godziny nudząc się na necie, a gdy już zjadłam, mama zagoniła mnie do sprzątania -,-"
Odsunęłam łózko Olka, pozamiatałam ten syf z racji iż najprawdopodobniej jutro brat dostanie nowe łóżko. Ten tam jeszcze wytarł podłogę, a następnie musieliśmy zapieprzać do biedrony -.-"
Po drodze kłóciłam się z Olkiem co kupimy, tak samo w sklepie. xd
Z zakupami uporaliśmy się szybko, jeszcze trza było napalić w piecu, rozpalić udało mi się za trzecim razem, i to w zaledwie 20 minut. ^^ xd
Ok 17 wyszłam na dwór, wraz ze mną Kam, oczywiście jak to mamy w zwyczaju poszłyśmy na hilwe, ale stwierdziłyśmy że jest tu nudno i pójdziemy na "naszą" ławkę na skwerku. Zauważyłyśmy Ciszkę, do której zaczełyśmy ryczeć jak idiotki, ale ta się nie odwróciła więc zaciągnęłam Kam na konika, na którym posiedziałyśmy 5 minut, a potem weszłyśmy na "pajączka" (takie jakby drabinki ze sznurów xd.) i usiadłyśmy tam rozmawiając o sama nie wiem czym. Około godziny potem przyszedł Bartek z Szymonem, Bartuś do nas wszedł - lecz nie na długo (nie wiem czego Szymon nie chciał wejść -.-" xd) a schodząc próbowałam dogonić Bartka który zajął mi huśtawkę, na która miałam oko od początku siedzenia na skwerku =.="
Kam pomogła mi zrzucić go z huśtawki, a ten usiadł na takiego koniak na sprężynie, a Kamila strzelała mu foty. xd Zaczęła się gadka o wakacjach, i trzymając stronę Szymona, kłóciliśmy się z Kamila iz ta nie chce wakacji xd Padło też na temat krów, i pytając Kamile "Jaki jest rodzaj żęński krowy" ta odpowiedziała mi "Byk xd".Bartuś chcąc zjechać z zjeżdżalni, zjechał z niej, ale okazało się że była cała mokra, i wszyscy wybuchliśmy śmiechem patrząc na jego "przemoczone" spodnie. xd On poszedł się przebrać, a ja kręcić się na karuzeli (marginesem to tak lekko, bo mam chorobę lokomocyjną =.=") a Szymon próbował mnie rozkręcić mocniej, ale nią dała za wygraną.xd Gdy przyszedł Bartek, w celu zobaczenia się ze Zbychem poszliśmy na hilwe, ale Zbyszek się nie pojawiła, a ja z nudów zaczęłam rzucać każdego liśćmi, których było w 3 dupy dużo *.* xd
Ci rzucali we mnie w celu zrekompensowania się, a ja biegałam za Szymonem jak głupia chcąc mu oddać.(oczywiście że nie miałam szans aby go dognić -.-") Gdy ten się zatrzymał, w końcu mi się udało, a niedługo potem wszyscy się zmyliśmy ^-^
W domu nawrzeszczałam na Olka, że zgasło w piecu, siadłam na kompa, pogadaøam na facebooku z Szuszu który nazaywa mnie "Samuluś" xd , pododawałam zdjęcia z urodzin Julki,powysyłałam je również innym, dostałam tez zdjęcia z urodzin Ciszki, i "kłócimy" się z dziewczynami na facebooku. xd
Parę fotek z urodzin Juleńki *.*

To na tyle, koszmarów w HD .! :3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz