sobota, 2 października 2010

zimno mi ! T.T ale i tak jest zajebiście... zaiste *.* xd - sobota ^^

Około godziny 8.00 Tyśka zaczęła się niemiłosiernie wiercić =.=" Kilka razy zwracałam jej uwagę i przesuwałam, na drugą stronę łóżka, jednąocześnie starając się nie rozbudzić. Przez to ciągłe "wstawanie" Śniło mi się chyba z 20 różnych rzeczy z czego niektóre sny były naprawde miłe ^-^ Niedane mi było jednak pospać jeszcze trochę bo godzine później Martyna zaczęła się dopraszać o jedzenia ( normalnie jak Puszek o.O )
- Kamila ! Przestań śnić o Szymonie i wstawaj mi zrobić jeść !
- Że co ? - podniosłam się na rękach, wlepiając w nią spojrzenie pt: "zabić Cię ?" - nic mi się dzisiaj nie śniło - skłamałam
- To dlaczego gadasz przez sen ? - moja siostrę strasznie to chyba zaciekawiło, ale szybko zmieniłam temat pytając ją o śniadanie. Wybrała płatki z mlekiem bez mleka... cóż za awangarda w kuchni xd Ja tymczasem zrobiłam sobie jajecznice i usiadłam na kompie czekając na Ciszkę, która miała do mnie wbić o 12 ^^ Kiedy Cicha wkońcu przyszła okazało sie iż muszę iść na zakupy, więc zabrałam ją ze sobą xd Gdy wróciłyśmy do domu, Tysia oczywiście rzuciła się na Cichą i z gwiazdkami w oczach zaczeła nawijać "Ciszka...ciszka...ciszka !" Co Ciszuni chyba trochę przeszkadzało, ale przekupiłyśmy Tyśkę chipsami i zniknęła w dużym pokoju oglądając bodajże pokemony xd Posiedziałyśmy se troche na kompie, pooglądałysmy FAIL-e na necie i nie wiem po co ( bo było to strasznie dołujace ) ale wlazłyśmy na strone Los Angeles, oglądajac wszystkie te zajebiste centra handlowe, parki rozywki i studia filmowe. Kurde... oczywiscie w Polsce nie mogą czegoś takiego zrobić, why jesteśmy takim biednym krajem ? T.T Gdy moja mama wróciła z pracy, wysłała nas jeszcze po jajka, a potem wcisnęła w biedną Ciszkę talerz ogórkowej mojej roboty xd Naszczęście Ciszka zjadła bez żadnego otrucia, co znaczy, że jednak potrafię gotować xd
Po obiadku wyszłyśmy na dwór, najpierw zameldowałymy się u Cichej, a potem poszłyśmy po Julkę. Ona niestety wyjść nie mogła spowodu wizyty u cioci... ech, posmutałyśmy chwilke i poszłyśmy se siąść na hilwe. Tam znalazłyśmy jakieś bardzo ciekawe, drewniane cosie, którymi się zaczęłyśmy bawić xd Włożyłyśmy do takiej drewnianej choby-przykrywki nasze telefony, włączyłyśmy "My chemical romance" i zaczełyśmy uderzać w to patykami do rytmu xd Efekt był przekomiczny bo nasze telefony tak śmiesznie podskakiwały xd Potem Cicha zaczęła swoim telefonem podrywać mój o.O No chyba nie xd Niestety ( a może i stety ? ) naszą wymiane zdań przerwało pojawienie się Machlarza i Szymona, z czego ten pierwszy zmył się po jakiś pół godzinie z ławki i poszedł z kimśtam grać w koszo-piłke nożną bo niestety ale sama nie wiem co to miało być xd Wkażdym razie ten debil se pado bluze zdjał i grał w krótkim rękawku o.O W takie zimno ?! On ocipiał do reszty =.=" No cóz... w każdym razie skorzystała na tym Ciszka, która się jego bluzą opatuliła ( poradziłam jej by się przytuliła do Machlarza, który zawsze jest ciepły,a le stwierdziła, ze chyba woli zamarznąć xd ). Na hilwie więc zbyt długo nie posiedzielismy bo zrobiło się w cholere zimno i nic nie szło z tym zrobić ( przytulałam się do Szymona na wszystkie możliwe sposoby a i tak szczękałam zębami, więc naprawde było chłodno =.=" )
Kiedy wróciłam do domu, włożyłam płasz i wyszłam z Puszkiem. Naszczęście juz nie było mi zimno, więc połaziłam trochę z Puszkiem po Ligocie i wróciłam do domu. Teraz jem sobie fantazje i relacjonuje z Ciszką mam talent ( właśnie leci jakiś bieber-band, ale muszę przyznać, że są całkiem dobrzy, a ich perkusista jest...całkiem, całkiem xd )
Peace and Love wszystkim ! ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz