czwartek, 18 listopada 2010

Ciszka, obudź się .! czyli mokry czwartek T.T

Obudziłam się sama z siebie... albo to może sen mnie obudził .? Kij z tym, w każdym razie byłam cholernie niewyspana i nie podobało mi się to zbytnio. W końcu po jakiś 15 minutach leżenia wstałam zrzucając przy tym Puszka z mojego brzucha ( wygodnie Ci było .? xd ) i poszłam do łazienki się umyć. Po porannej toalecie zaczęłam się ubierać - i tu taki szok. Przeglądając się w lustrze zauważyłam,że mam straszne wory pod oczami. Ja muszę się zacząć wysypiać, bo zeświruje o.O No cóż nie pozostało mi nic innego jak krem nawilżający pod oczy... Następnie wyszłam z Puszkiem, a potem poszłam po Ciszkę .^^ U cichej byłam przed Sandzią, co znaczy, że miałyśmy jeszcze sporo czasu. Zaczęłam wiec pakować Ciszkę, co jest strasznie trudne bo ona połowę zeszytów ma takich samych xd Kiedy już w końcu wszyscy i wszystko było gotowe, mogłyśmy udać się do szkoły =.="
Biologia - moja klasa jest do dupy xd Wszyscy zgłosili np ( za wyjątkiem mnie i Ciszki ) więc babka nie miała kogo pytać xd Niestety za tydzień jest sprawdzian i coś czuję, ze polegnę T.T
Plastyka - dostałam 5 za moja bezkształtną wazo-podobną plamę o.O Jakim cudem .? xd Lekcja o Rzymie... nudy -,-
Polski - jestem zapisana do konka o Harrym Potterze, wraz z bliźniakami i Darią... trza se będzie całą sagę przypomnieć xd
Matma... czyli angol - oglądaliśmy kryminały Hitchcocka *.* Oczywiście jak to zwykle bywa nic z tego odcinka nie zakumałam, ale kto by się tam tym przejmował xd
Angol - Końdzio i jego pseudo-metal, czyli dość fajna lekcja angola .^^
Gegra - Cicha se pado się zgłosiła do odpowiedzi a ta jędza jej nie pozwoliła odpowiadać bo już ma 5 o.O Śpiewanie "when I grow up" na lekcji i krzyczenie "Ciszka, nie śpij .!" xd Nie moja wina, ze jak Ciszka się pochyla nad zeszytem to wygląda choby przysypiała xd
Religia - Ksiądz nas wkręca w jasełka .! xd
W drodze do domu zahaczyłam ( jak się okazało kompletnie niepotrzebnie =.=" ) o przedszkole. W przedszkolu taki zonk bo... była tam tata, którego tam miało nie być o.O xd No cóż ja się pchać w odbieranie Tyśki nie bd xd Następna dobra informacja tego dnia: miałam angola odwołanego .! *.* Zjadłam więc obiadek, pouczyłam się do WOS-u i wybyłam do Ciszki . ^^ U cichej zajęłam sobie łóżko i wogule z niego nie schodziłam... nie moja wina, że Ciszka ma takie wygodne łóżeczko *.* ( W dodatku te mlakaty wkoło... ^^ ) Jak to zwykle jednak w te czwartki bywa, u Ciszki kompletnie niczego się nie nauczyłam...musimy zmienić nazwę tych naszych czwartkowych spotkań xd
Po powrocie do domku wyszłam z Puszkiem i zjadłam jajecznice, a teraz mykam na House'a .! *.*
Peace and Love wszystkim .! <3

1 komentarz:

  1. Heh widze dzień ciekawy ^^
    A jak wy w czwartek sie spotykacie to moze "obiady czwartkowe" czyli jak my to mówimy "obiadki"
    Chodzi mi o to co dawniej było (historia)
    APA

    OdpowiedzUsuń