sobota, 18 grudnia 2010

Snajper, czyli ten co podkłada bomby. xd

Próbowałam zasnąć, słysząc Arka, który łaził po cały domy w te i we wte. Jednak spac dalej nie było mi dane (no baa, przecież to weekend, c'nie .? =.=") bo brat włączył kompa, i zaczął grać w "fife", a tak dokładnie to zrzędliwe gadanie komentatora tej beznadziejny gry nie pozwalało mi zasnąć.! -.-"
W takim razie włączyłam TV, akurat leciała Ania z zielonego wzgórza (nie wiem która cześć, wiem tyle że Ania była nauczycielką. xd) i zjadłam płatki z mlekiem, przy okazji szczękając zębami >.< (też mieliście rano 14 stopni w pokoju .? pewnie nie =.=) po wyjściu Arka, od razu zaczęłam rozpalać w piecach - najpierw u mamy, poszło szybko i sprawnie, potem mój, w którym rozpaliłam jeszcze szybciej. ^^
Wykąpałam się, umyłam włosy i siadłam na kompa. Przesłuchałam chyba wszystkie płyty jakie miałam na dysku, umyłam garnek na spaghetti, a zaraz potem przyszła mama, która ugotowała obiad. Zjadłam, i zaczęłam się szykować. Makijaż, układnie włosów. Z racji tego że nie wiadomo co zrobiła mi się dzisiaj z włosów, musiałam je wyprostować, i spięłam kolorową spinką. Przebrałam się jeszcze w fioletową koszulkę Arka (w sumie jest już moja .: >), legginsy, które miały teksturę jeansu i czarną bluzę. U Ciszki byli już wszyscy (prócz Kam i Szymona, którzy nie przychodzili w ogóle).
Najpierw jak to w zwyczaju siedzenie na kompie, a następnie z racji iż Cicha i Julka nie chciały grać w "darta", więc grałam z chłopakami. ^^ zajęłam drugie miejsce, yeah.! xd
Potem wszyscy oprócz mnie zaczęli grać w kalambury, ale gdy przerzucili się że będą dawać "zagadki" słownie, to zaczęłam z nimi grać. ^^
Pierwszą grę wygrałyśmy z dziewczynami - a jakby inaczej .? skoro ma się w drużynie Sandzie, to się wygrywa .:D A najlepszy był Machlarz, który nie wiedział kto to jest "sufler", lub gdy nie wiedział czym walczą piraci " no pistoletem". xdd
W następnej grze postanowiłam iż dołączę do chłopaków, i tutaj zaczęło się najlepsze. xd
Ciszka ma za zadanie słowo : "snajper". Podobno źle je przeczytała, jak się potem tłumaczyła, ale zanim się zorientowała, podała Julce zagadkę, brzmiącą : "ten co podkłada bomby". Każdy (prócz Julki bo nie wiedziała jakie słowo) miał polewkę przez dobre 10 minut. xd
A ja głupia nie wiedziałam co to jest Niagara (ale to nie moja wina, to wszystko Machlarz.! xd) i wszyscy się śmiali, ja oczywiście też. xd
W tej "rundzie" też wygrałam (kto ma Sandzie w grupie ten wygrywa. xd) , ale doszliśmy tylko do połowy, z racji iz wybiła 19, i trza było zbierać się do domu.
W drodze do domu dowiedziałam się iż możliwe że na sylwka będziemy mieć piwo, i miałam ogromny zaciesz, choć nie lubię piwa, a poza tym mam zakład z Kam. xd Ale skoro to jej pomysł o co jej nigdy w życiu bym nie podejrzewała, to chyba pozowali mi wypić. xd :D (oby Justyna wyniosła sie do koleżanki, lub gdziekolwiek indziej, bo inaczej nici -.-)
W domu zrobiłam herbatę sobie i mamie, usiadłam na kompa, i tak jakoś czas zleciał do tej godziny. xd
Snów w HD. ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz