Wstałam ok 7, i jak co dzień - ubieranie, poranna toaleta, pakowanie. Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem, i gotowa wyszłam po Ciszkę, a na miejscu przywitałam ją słowami " Sto lat, Sto lat. Ciszka, to już 15 lat, jaka Ty stara.; >" Jestem półtorej miesiąca starsza, ale cicho. :D
WOS - sprawdzian, był całkiem łatwy, trochę ściągałam, troszkę powiedziała mi Kam i trochę własnej wiedzy . ; d
Polski - jakieś 5 minut zebrania na temat Wiednia, a potem czytanie wiersza, który przypominał niecodzienną modlitwę, nudy. -,-
WDŻ - czyli lekcja o ciąży, o tym jak byliśmy mali, przyznam że był całkiem ciekawe, a za 2 tygodnie mamy przynieść zdjęcia gdy byliśmy mali, i bd zgadywać kto jest kim. ^^
Polski - znowu lekcja z tym wierszem, tyle że tym razem robiliśmy zadania.
No, i co do dziś to wszystkie lekcje, bo z 3 byliśmy zwolnieni. ^^
Zahaczyłam z Julką o kwiaciarnię, bo kupowała Ciszce konwalie oraz o drogerie w celu kupienia lakieru, również Ciszce. xd
W domu zrobiłam sobie zupkę chińska, ale nim zdążyłam ją ruszyć, przyszłą Kam. Wpuściłam ją, trochę mi podjadła, a gdy już skończyłam spożywać zupę wyszłyśmy. Najpierw oddałyśmy do biblioteki książki mojej mamy, a potem poszłyśmy do biedry po czekoladę dla Ciszki, przy okazji też kupiłam sobie czekoladę.^^
Gdy wróciłam, wykąpałam się, umyłam włosy, rozczesałam je, posmarowałam buzie i całe ciało moim zajebiście pachnącym balsamem. ; 3 Usiadłam na kompa, i czekałam aż wyschną mi włosy. Okazało się że w niedziele jedziemy cała rodzinką do Jastrzębia, się doczekać nie mogę. ; )
W każdym razie, kilka razy zmieniałam ubranie, ale w końcu wybrałam czarną koszulkę, która założyłam tył do przodu (miała za duży dekolt, a ja mam na nim blizny. ; c) ale i tak wyglądała fajnie, nawet lepiej. ; d Do tego łańcuszek z serduszkiem, bransoletki i leginsy z teksturą jeansu. ; d
Pomalowałam sie, wyprostowałam włosy i wyszłam do Kam. U niej, przegrzebałam jej kosmetyczki, wywąchałam perfumy, pooglądałam biżuterie, a gdy było ok 15:45 wyszłyśmy do Ciszki, po drodze spotykając Machlarza. Oczywiście przed wejściem do Ciszki, staliśmy na klatce 5 minut, odklejając ceny, a solenizantkę przywitaliśmy krótkim ale treściwym "sto lat, sto lat". xd
Na początku poszliśmy do dużego pokoju, a Daria chwaliła sie że umie pić z dwóch słomek nie dotykając ich rękami. xd Zajadaliśmy się chipsami i żelkami, a gdy przyszedł czas na tort, zaśpiewaliśmy Ciszce po raz kolejny. ; > Po zjedzeniu rzuciliśmy się na prezenty. xd Na pierwszy ogień mój - Książka "Woda dla słoni" i kartka.^^ Następnie Julka - słuchawki, konwalie i lakier. Machlarz - 2 pary kolczyków i perfum, Kam - książka "dziewczynka w świecie maskotek" i koszulka rozmiaru XXL xd a na koniec prezent Darii płyta Robert M, która podobała jej się najbardziej. ^^
Po otwarciu wszystkich prezentów, poszliśmy na karaoke. Na początku bitwy Kam i Ciszka śpiewające Cascadę - wygrywa Ciszka, potem Ja i Ciszka, śpiewamy Rihannę - S.O.S, wygrywam ja. ^^
Pierwsza drużyna - Ja, Ciszka i Daria, a druga - Kam, Machlarz i Julka, oczywiście kto wygrał?. Oczywiście moja drużyna. ; D
Potem kolejne bitwy, już sama nie wiem kto co i z kim śpiewał. xd W każdym razie, Machlarz był pod wrażeniem, jak śpiewałam z Kam "Promiscous Girl", i umiałam rapować. xd
W miedzy czasie zjedliśmy pizze, a następnie wybraliśmy kolejne drużyny - Ciszka, Daria, Machlarz i Ja, Kam, Julka. Tym razem piosenki Abby, ale przegrałyśmy. ; <
Po skończeniu śpiewaliśmy jeszcze w duetach i bitwach, zjedliśmy frytki z nagetsami, a ok 21 zmyliśmy sie do domów. W windzie była 'kałuża', Daria twierdziła iż były to siki, ale ani nie śmierdziało, ani nie było to zółte. xd W każdym razie, Mchalrz zaczął mnie łapać i w to wrzucać, ale jedyne co mu sie udało, to zrzucić mi buta, która ledwo co do tego trafił. ; p
Po drodze spotkałam mamę, która potwierdziła nasz wyjazd do Jastrzębia, pożegnałam się z Julcią, a teraz siedze na kompie i się strasznie nudze. xd
MACHLARZ - wyjdź jutro na dwór, policzymy się. xd
CISZKA, TO NIC ŻE BYŁO TYLKO KARAOKE, BYŁO BOKSO. ; ) ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz