środa, 22 czerwca 2011

a wakacje niech dłużą się w nieskończoność!♥

Wstałam o 7, nie zdążyłabym umyć całych włosów, więc umyłam grzywkę, pomalowałam się, ubrałam, zjadłam serek, i gotowa wyszłam. Cicha zaspała, i kazała mi czekać na klatce, spoko. xd na szczęście po jakichś 5 minutach mogłam wejść. Gdy ta krzątała się po mieszkaniu, ja zaczęłam czytać "Nostalgie Anioła", faktycznie książka jest smutna. Gdy przyszła Julka, a Cicha byłą gotowa, wyszłyśmy do kwiaciarni, która była totalnie nie po drodze, ale nic. Po jakichś 10 minutach stania w kolejce, Ciszka poprosiła o najbrzydsza różę, i wyszłyśmy, a raczej wybiegłyśmy do kościoła. Msza, zadziwiająco, wgl mnie nie znudziła, a nie odezwałam się do nikogo ani słowem.. no, może raz do Ciszki gdy pomyliłam Agatę z 3 klasy z Darią. xd
W szkole, ponad godzinę zajęła akademia, rozdawanie świadectw z paskiem, dyplomów i nagród. Nawet nie chce mi się pisać jak i co. xd W klasie kilka słów od kozła, i rozdanie świadectw. Po opuszczeniu szkolnych progów poszliśmy na schody. Po 30 minutach, zaczęliśmy zbierać się do domów, ja wskoczyłam jeszcze do Ciszki po moją koszulę.
W domu zjadłam trochę ogórkowej bo byłam głodna, i tak gdzieś do 13 siedziałam na kompie, ale musiałam go zwolnić dla Mariusza. Na graniu z Arkiem zeszła mu godzina, a miało byc pół godziny. -,- myślałam że do 17 bd siedziała w domu, ale napisała do mnie Kam, więc o 16 wyszłam na hilwe. Była już Kamila i Robert, a z racji iż było duszno i słoneczko nieźle dawało po oczach, udaliśmy się na ławkę.
Rozmawialiśmy o tym dlaczego niektóre kluby się tak nienawidzą, a niezauważalnie pojawił się Kamil. Niedługo po nim, przyszedł Machlarz z Bartkiem, po nich Julka i do tego Daria. Poszliśmy do żabki, ponieważ mama Kam chciała jakiś tam prezent dla Tyśki, ale nic nie było. Wracając zahaczyliśmy o sztoga, w którym spotkaliśmy Kinge z Pauliną, które na lajcie kupiły se piwo i fajki. Też chcieliśmy piwo, ale ten pomysł szybko wyleciał nam z głowy, chociażby dlatego że nie było pić gdzie, i nikt za bardzo nie miał kasy. Wracając na ławkę, zostawiliśmy całą tą zgraję, i poszłyśmy  Kam do lewka po chrupki, ale nie było Twistosów, więc poszłyśmy do jakiegoś spożywczaka, w którym spotkałyśmy Bartka, Kamila i Machlarza.
Wróciliśmy na ławkę, oczywiście chłopacy wepchali się na ławkę, więc razem z Kam byłyśmy zmuszone usiąść na ziemi. Jakoś tak przyszła Ciszka, a chłopakom chyba się nudziło, bo zaczęli rzucać w Kam niedojrzałą jarzębiną, a raczej do jej koszulki. xd Przy okazji mnie i Ciszce też się dostawało. Jeszcze tego brakował, ale przyszedł Maciek z Tomkiem, do tego Bogdanka przyszła ze swoim wielki, przerażającym psem, a z racji iż chłopacy się go boją, zaczęli wchodzić na drzewa. xd Nie potrwało to długo, bo Aga się zmyła, a zaraz po niej Tomek, Maciek i Robert. W końcu mogłam usiąść na ławce. Chłopacy wzięli sobie nasze okulary - moje nosił Kami, od Kamili nosił Bartuś, a od Julki Machlarz. Chłopacy mieli nie lada ucieche, przeglądając się w tych okularach, 'robiąc sobie 3D' itp, itd. xd
Ok 20 poszłam jeszcze o Ciszki po moją przejściówkę i zmyłam się do domu. Teraz piję ciepłe mleczko, zaraz idę sobie zrobić herbatę z cytryną, bo leki na gardło nic nie dają, a czuje jakbym zaraz miała stracić głos.
UDANYCH WAKACJI! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz