czwartek, 28 lipca 2011

Całkiem fajnie, całkiem ciepło . ;)

Dzisiejszy dzień musze przyznać był naprawdę bardzo udany . ;d Było ciepło ... to może dlatego xd Siedzieliśmy sobie na hilwie i graliśmy w wisielca, a Bartek świnia, zabijał mrówki .! ;c Wgl, nocuje dzisiaj u Sandzi i bd bosko .! ^^ (a przynajmniej tak sądze xd). Znów udało mi się coś napisać, normalnie chwała mi za to .! Ale czuję, że na jakiś czas to koniec xd poniżej macie efekty mojej dzisiejszej i wczorajszej pracy . ;d

Telefon od samobójcy . 

Ubrana była bardzo słodko. Miała na sobie biało-czarną bluzeczkę w paski, białą falbaniastą spódniczkę, czarne zakolanówki w białe serduszka i swoje ulubione czarne trampki. W lewej ręce trzymała łapkę dużego, białego, pluszowego misia, w prawej telefon komórkowy. Spojrzała wdal, słońce właśnie wschodziło. Zaczynał się nowy dzień, wszystko w koło budziło się do życia. Dziewczyna zwróciła swój wzrok na jedyny kolorowy akcent w jej stroju – różowy zegarek, po czym zerknęła na godzinę. Do początku jej końca zostało nieco ponad godzinę.

***

Nic nie zapowiadało takiego biegu wydarzeń. Poprzedniej nocy ostro zabalowałem z kumplami, do domu wróciłem więc grubo po północy. Nie powiem, żebym był pijany ... po prostu lekko szumiało mi w głowie, to wszystko. Wróciłem o własnych siłach, nawet się nie zataczając. W mieszkaniu wziąłem szybki prysznic, po czym położyłem się do łóżka. Zasnąłem dość szybko, nawet nie pamiętam czy coś mi się śniło, szczerze w to wątpie, bo sny miewam bardzo żadko. Wiem tylko, że spałem niespokojnie. Rzucałem i wierciłem się po całym łóżku. W końcu około godziny 3.00 zapadłem w spokojny już sen.
Niespodziewałem się telefonu tak wcześnie. Na dworze ledwo świtało, musiało być gdzieś w granicach 6.00 rano. Mój badziewny dzonek, buczał tak głośno, że nie mogłem go zignorować. Niechętnie wstałem z łóżka i powlokłem się w kierunku komórki. Kiedy w końu udało mi się zlokalizować telefon, spojrzałem na wyświetlacz. ‘Numer nieznany’. Zdziwiłem się, jednak odebrałem telefon. Teraz już wiem, że nigdy nie powinienem tego robić.
- halo .? - Ziewnąłem przeciągle oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi, jednak nikt sie nie odezwał - halo .? - Nadal cisza. Już miałem się rozłączyć, kiedy nagle do moich uszu dotarł dźwięczny, dziewczęcy głos
- Niech się pan nie rozłącza, proszę .! - Aż podskoczyłem na ten dźwięk. W jej głosie było tyle desperacji, że poczułem się dziwnie.
- Kim jesteś .? - spytałem podejrzliwie.
- Mam na Imię Karolina- Odpowiedziała cicho.
- Karolina .? A ile masz lat .?
- 16 .
- Przykro mi, ale to chyba jakaś pomyłka, nie znam żadnej Karoliny - Znów ziewnąłem, po czym odstawiłem telefon od głowy, w celu zakończenia rozmowy
- Proszę niech się pan nie rozłącza, ja się zaraz zabije .! - Aż mnie zmroziło. Jak najszybciej przystawiłem komórkę spowrotem do ucha.
- O czym ty mówisz .? Jeśli to jest jakiś żart, to nie jest on ...
- Nie .! - Przerwała mi w połowie zdania. Słyszałem, że płakała, a raczej wyła mi do słuchawki. Musiałem poczekać jakąś minutę, by się uspokoiła. W tym czasie zrozumiałem, że ta dziewczyna mówi chyba całkiem poważnie - To nie jest żart - w końcu udało jej się coś wydusić.
- Dobrze, zacznijmy więc od początku ... masz na imię Karolina, tak .?
- Tak, proszę pana .
- Ne mów 'proszę pana', jestem niewiele starszy od Ciebie, mam zaledwie 24 lata. Nazywam się Przemek.
- Dobrze ... Przemku. - Wciągnąłem powietrze. Bałem się . Nie wiedziałem co mam robić, postanowiłem, że najpierw poznam jej historię, a potem zastanowie się co dalej.
- Wspomniałaś, że ... że chcesz się zabić.
- Tak - przytaknęła
- Ale dlaczego .? Mała, masz dopiero 16 lat, skąd taki pomysł .? Nie zdasz do następnej klasy, rodzice nie chcą Ci kupić I-phone'a, rzucił Cię chłopak .? Dziewczyno, jak na mój gust, to zbyt szybko podjęłaś taką decyzję, takie rzeczy ...
- Zamknij się .! - znów mi przerwała, tym razem w mniej grzeczny sposób. Zaczynałem być już nią trochę podirytowany. - Ty nic nie wiesz, nic nie rozumiesz ...
- To może mi do cholery wyjaśnisz .?! Dzwonisz sobie w środku nocy do nieznanego Ci faceta i myślisz sobie, że ja wszystko co miałem wiedzieć wyczytałem już z Twojego umysłu. Czy ja wyglądam na jakieś pieprzone medium .? - Puściły mi nerwy. Już nie mówiłem, a krzyczałem. Kiedy w końcu zamilkłem, po drugiej stronie zapadła cisza.
- Zostałam zgwałcona ... - Powiedziała po chwili, tak cicho, że przez moment myślałem, że się przesłyszałem. - Ja nie chciałam, wyrywałam się, ale on był silniejszy ... - mówiła cicho, lecz stanowczo. W ciągu kilku minut opowiedziała mi o swojej nieszczęśliwej miłości do szkolnego przystojniaka - Wojtka. Mówiła o tym jak starała się by ją zauważył i jak bardzo szczęśliwa była kiedy w końcu zwrócił na nią uwagę, prosząc ją do tańca na szkolnej dyskotece. Imponowało jej w nim wszystko, to, że był starszy, przystojny, że był najpopularniejszy w szkole, że wszędzie, gdzie się pojawiał, był mile widziany. W końcu zaprosił ją na randkę. Najpierw jedną, potem drugą i trzecią, aż w końcu zostali parą. Karolina była wniebowzięta. Kochała tego bydlaka bez pamięci. Nie zwracała uwagi na to, że traktował ją trochę przedmiotowo, przymykała oko na każdą zdradę, byleby tylko zatrzymać Wojtka przy sobie. Wpadła przez niego w złe towarzystwo, chodziła na zakrapiane alkoholem imprezy, chociaż wcale tego nie chciała. I wtedy na jednej z takich imprez wydarzyła się tragedia. Chłopak wypił za dużo i zaczął się do niej dobierać. Karolina go kochała, ale nie chciała stracić dziewictwa w tak młodym wieku. Najpierw starała się mu jak najgrzeczniej to wytłumaczyć, kiedy jednak on zdawał się jej w ogóle niesłuchać, dziewczyna wstała i wyszła z imprezy. Nie wiedziała, że on poszedł z nią, zorientowała się topiero w momencie kiedy weszła w jedną z opustoszałych uliczek. Tam, on uderzył ją w głowę i niezwracając uwagi na jej błagania, prośby i płacz, po prostu ją zgwalcił.
- Czułam się brudna. Wróciłam do domu, wzięłam prysznic i położyłam się spać. starałąm się zapomnieć, jednak po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że czuje się jakoś tak ... inaczej. Wymiotowałam, potrafiłam zjeść słoik ogórków kiszonych, a potem zapić to słodką colą. Wczoraj poszłam do apteki i kupiłam test ciążowy. Wyszedł pozytywny - zakończyła swoją opowieść krótkim westchnieniem.
- A rodzice .? - byłem zszokowany wyznaniami tej biednej dziewczyny. Chciałem jej jakoś pomóc, lecz nie wiedziałem jak.
- Rodzice .? - prychnęła - Mój ojciec zapił się na śmierć trzy lata temu. Moja matka chyba chce do niego dołączyć, bo po jego śmierci pić nie przestała. - zamilkła. Ja również. Przez chwilę żadne z nas się nie odzywało.
- Dlaczego do mnie zadzwoniłaś - przerwałem w końcu tą ciszę.
- Nie wiem - odpowiedziała szczerze - potrzebowałam tego. Musiałam komuś o tym wszystkim opowiedzieć ... po prostu musiałam .! - znowu zaczęła płakać. Czekałem więc cierpliwie, aż skończy.
- Nie musisz się zabijać - powiedziałem w końcu. - pomyśl o dziecku .! Zabijesz nie tylko siebie, ale i tego maluszka
- Wole zabić go teraz, kiedy jeszcze nic nie czuje niż by później zabiło go życie - odpowiedziała na tyle poważnie, że aż mnie zmroziło. - Ja nie zapewnie mu żadnej przyszłości, słyszysz .? Żadnej ...
- Ale jest tyle rodziń, które nie mogą mieć dzieci, a bardzo by chciały. Pomyślałaś o tym .? - Na chwilę zamilkła. Chyba rozważała tę możliwość. Po minucie jednak odezwała się. - Nie mam co ze sobą zrobić do czasu porodu ... powiedziałam wczoraj o ciąży mojej matce. Wyrzuciła mnie z domu, stwierdziła, że ona bachora wychowywać nie będzie, Przemek ... ja po prostu muszę to zrobić, nie ma innego wyjścia ...
- Ależ jest .! - krzyknąłem zdesperowany. Ta dziewczyna nie mogła umrzeć, nie mogłem do tego dopuścić. - Mała, jest tyle ośrodków dla samotnych matek, tyle przytułków ...
- Ale co potem .?! - Tym razem to ona podniosła głos - Co potem ze mną będzie .? - Spytała, łkając - Przemek, nie ja muszę ... Przez całe życie, byłam pomiatana, nikt mnie nigdy nie kochał. Wieczne pijackie awantury w domu, bicie i poniżanie. W szkole, nikt mnie nie lubił, bo byłam biedna, musiałam kraść, by mieć co jeść i za co się ubrać .! Mam dość takiego życia. To najlepsze rozwiązanie dla mnie i tego nienarodzonego dziecka.
- Nie prawda ...
- Prawda ... a Tobie z całego serca dziękuje, za to, że mnie wysłuchałeś. Nie znam Cię, ale uwież mi, że jesteś najmilszą osobą z jaką kiedykolwiek miałam kontakt.
- Karola ...
- Mój pociąg zaraz nadjedzie, czy mogę Cię o coś poprosić .? - spytała
- Pociąg .? 
- Tak, pociąg. Widziałam kiedyś film, w którym dziewczyna popełniłą samobójstwo rzucając się pod pociąg. Nie wiem czemu, ale stwierdziłam, że chcę umrzeć tak samo.
- Rozumiem - westchnąłem, po czym spytałem - to o co chcesz mnie prosić - Po drugiej stronie zapadła niepokojąca cisza. Przez chwilę myślałem, że gdzieś poszła, że odeszła tak bez pożegnania - jesteś tam .? - spytałem z nadzieją w głosie.
- Taaak - powiedziała przeciągle - chciałabym byś był przy mnie, kiedy ja ... - nie dokończyła, nie musiała, wiedziałem o co jej chodzi.
- Dobrze, zrobie to. - Wiedziałem, że to była jedyna rzecz którą mogłem dla niej zrobić. Ta szesnastoletnia dziewczyna podjęła już decyzje i nic nie miało na nią wpływu. Muszę przyznać, że nawet trochę podziwiałem ją za to, że była taka silna. W życiu spotkało ją wiele złego, jednak uważałem iż samobójstwo nie jest jedynym wyjściem. - Ile Ci zostało .? - przełknąłem ślinę oczekując na odpowiedź
- Niecała minuta ... już jedzie - słyszałem, że płacze. Nie znałem jej, mimo to płakałem razem z nią. Po kilku sekundach usłyszałem dźwięk nadjeżdżającego pociągu.
- Dziękuje ... - usłyszałem w oddali jej głos - Nawet nie wiesz ile znaczyło dla mnie to co zrobiłeś, to, że mnie wysłuchałeś, to że jesteś pierwszą osobą, która mi pomogła, przepraszam, że już nigdy Ci się nie odwdzięczę.
- Nie przepraszaj, cieszę się, że mogłem Ci pomóc, naprawdę ...
- Przemek, to już za chwilę, boje się ...
- Wróć, się, Karola, to nie musi być koniec .
- Musi .! - musiała krzyczeć bym ją usłyszał, pociąg był coraz bliżej - To koniec Przemek, koniec .! Jeszcze raz dziękuje .!
- Trzymaj się Karola ... - wyszeptałem, jednak nie wiem czy mnie słyszała. Ja za to słyszałem ... jej krzyk. Rozległy krzyk pełen bólu i ulgi, że odchodzi w jednym. Długo nie potrafiłem się rozłączyć, czekałem aż wszystko po drugiej stronie ucichnie. W końcu jednak, przerwałem połączenie, biegnąc do łazienki, gdzie zwymiotowałem z bezsilności. Potem długo płakałem, po kilku godzinach, znużony płaczem, zasnąłem.

***

Obudził mnie łomot do drzwi.
- Halo, policja, proszę otworzyć .! - 'policja .?' pomyślałem zdziwiony. Wstałem i chwiejnym krokiem podążyłem otworzyć drzwi. Za nimi stało dwóch policjantów.
- O co chodzi .? - spytałem, ziewając
- Wczorajszego ranka, na torach pod kołami pociągu znaleziono ciało pewnej dziewczyny. Niestety nie udało się ustalić jej danych osobowych, jej ciało, jest zbyt ... zmasakrowane by cokolwiek dało się odczytać. Niedaleko miejsca w którym leżały zwłoki, znaleziono telefon komórkowy i białego pluszowego misia. Jedynym numerem kontaktowym, był pański. W dodatku dziewczyna kontaktowała się z panem na chwilę przed śmiercią, czy może pan to wyjaśnić. - Przez chwilę stałem zamurowany w progu mojego mieszkania. Nie potrafiło do mnie dojść, to co przed chwilą usłyszałem. W końcu jednak zaprowadziłem policjantów do salonu i wszystko im opowiedziałem. Wyglądali na zdruzgotanych moją historią, chyba nawet mi współczuli. Jeden z nich podszedł do mnie, położył mi ręke na ramieniu po czym odezwał się jednym krótkim zdaniem
- Był pan bohaterem dla tej biednej dziewczyny.
Policjanci spisali moje zeznania, po czym pożegnali się i odeszli. W progu jeden z nich nagle coś sobie przypomniał. Kazał mi poczekać chwilę w drzwiach. Po minucie wrócił z dużym białym pluszowym misiem w rękach.
- Sądzę, że ona chciałaby by ten miś należał do pana. - podał mi maskotkę, po czym pożegnał się i odszedł. Wpatrywałem się w misia przez parę minut, następnie, położyłem go w sypialni na łóżku.
- Niech Bóg się nad tobą zlituje, mała - wyszeptałem patrząc na misia, po czym skierowałem się do łazienki, by wziąć prysznic.

4 komentarze:

  1. Wow.
    Kam. czy ty to sama piszesz?
    Swietne są te opowiadania ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. Nom, sama, sama . ^^
    Lubię pisać, to mnie ... odstresowywuje .

    OdpowiedzUsuń
  3. Super są *.*
    Czekam na kolejne ; ]

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz talent ^^ Mam nadzieję że dalej będziesz zamieszczać swoje opowiadania. Świetnie piszesz ^^

    OdpowiedzUsuń