wtorek, 26 lipca 2011

Chyba mam chandrę ... Chmm .?

Niby wszystko jest okey, ale czuje się paskudnie, praktycznie cały czas chce mi się płakać, o ja pitole, jak tak dalej pójdzie, to normalnie w psychiatryku wyląduje xd Wgl, wzięło mnie coś dzisiaj na pisanie. Ostatnio skarżyłam się Sandzi, że od daaaaawna nie potrafie nic napisać, a tu prosze .! Ja chyba seryjnie mogę pisać tylko wtedy kiedy mam doła ... Jak tak ma być, to ja chyba nie chce więcej pisać . -,-
No ale cóż, jak już coś napisałam, to dam to wam do oceny. Możecie mnie zjechać, że zaś jest smutne, beznadziejne i ogólnie 'bleeee', no ale cóż ... nienawidze szczęśliwych opowiadań, wole takie smętne . ^^

Póki co nie mam tytułu ... jakieś propozycje .? ;d
Tak długo czekałam. Tak cholernie długo na niego czekałam. Dokładnie miesiąc, dwa tygodnie i 5 dni. Czułam się jakby ktoś wydłubał mi oczy. Przez pierwszy tydzień cierpiałam z niewyobrażalnego bólu, przez kolejne dwa tygodnie z nie mniejszym żalem przyzwyczajałam się do braku wzroku, następne dni były już tylko żałosnym pogodzeniem się ze ślepotą. Bez niego świat nie miał sensu, jak miałam żyć bez części mnie .? Żadne z moich przyjaciół nie było w stanie choć trochę ulżyć mi w cierpieniu. Każdy dzień wyglądał dla mnie tak samo, każde słowo wypowiedziane z moich ust, każdy ruch, było jak nieme wezwanie pomocy.
A on po prostu wyjechał na wakacje. Miesiąc spędził za granicą. Za daleko byśmy mogli być w jakimkolwiek kontakcie. Dalsza jego nieobecność nazwana została 'obozem sportowym'. Dostałam kilka zdawkowych sms'ów, nic konkretnego, jednak kiedy je czytałam moje serce podskakiwało z radośći. W kalendarzu odliczałam dni do jego przyjazdu, gdy moja mama to zobaczyła, stwierdziła, że nie powinnam się aż tak angażować. Nawet nie próbowałam jej tłumaczyć, że jest to nie możliwe. Tak, mam dopiero 17 lat, ale co z tego .? Moja babcia a jej mama, poznała dziadka właśnie w wieku 17 lat. Do dziś są przecież szczęśliwym małżeństwem.
Jedyną osoba, która zdawała się mnie rozumieć był mój kumpel jeszcze z czasów przedszkolnych - Alex. Biedak, miał już tyle dziewczyn, że doskonale rozumiał mój ból, z ostatnią ... Dominiką bodajże, rozstał się zaledwie miesiąc temu. Zwierzałam się mu od kiedy pamiętam. On mi też. Mieliśmy 'swoją' ulubioną budkę z lodami, gdzie chodziliśmy kiedy przyszła nam ochota na rozmowę. Dzięki jego 'Zuzka, głowa do góry' nie wpadłam przez te półtora miesiąca w totalną depresje. A naprawde cały świat jakby uwziął się na mnie. Nienawidzę deszczu, burz i błota, a jak na złość przez ten czas praktycznie cały czas padało i grzmiało. Najchętniej zapadłabym w sen zimowy, ale niestety tak się nie dało, w końcu ktoś musiał wyjść z psem prawda .? Ciężki żywot jedynaczki. Wydaje mi się jednak, że przez to, że mój ukochany bernardyn - Cyryl, wyciągał mnie na spacery, nie utraciłam kontaktu z rzeczywistością.
Po kilku tygodniach bez niego, po kilku tygodniach męczarni, Alex musiał wyjechać do ojca, nad morze. Było mi ciężko, żadnej z moich przyjaciółek nie ufałam tak jak jemu. Każda potrafiła tylko się uśmiechać i powtarzać w kółko iż będzie dobrze, a ja nie potrzebowałam nudnego smęcenia, wystarczy, że sama sobie to codziennie powtarzałam. Jednak zbliżał sie dzień w którym moja druga połowa miała już wrócić, a ja powoli odżywałam. Z każdym nowym dniem było coraz lepiej, a w wigilie jego przyjazdu to już całkowity obłęd. Nie potrafiłam zasnąć, choć naprawde bardzo się starałam. W końcu jednak nadszedł ranek, a ja wniebowzięta, napisałam do niego o której możemy się spotkać. Dostałam od niego sms'a z godziną i dopiskiem 'musimy poważnie porozmawiać'.
Wyszłam z psem, ubrałam się i czym prędzej wyszłam. Chciałam już jak najszybciej przy nim być, chciałam odzyskać to co mi zabrał wraz ze swoim wyjazdem. Poszłam do parku. Tam mieliśmy takie 'nasze' miejsce. On już tam stał - Łukasz, moja miłość, nasz związek trwał już jakieś półtorej roku. Kiedy tylko go zobaczyłam, rzuciłam mu się na szyje. Jak najszybciej odnalazłam jego usta, jednak nie całował mnie tak jak zawsze. Miałam wrażenie, że było to takie ... wymuszone. Odsunęłam się od niego i spojrzałam mu prosto w oczy
- Coś nie tak .?
- Zuza ... - uciekł wzrokiem gdzieś w bok
- Co się stało .? - spytałam zaskoczona - myślałam, że się ucieszysz na mój widok ...
Łukasz bez słowa chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę najbliższej ławki. Usiadł i schował twarz w dłoniach. Niepewnie usiadłam obok niego i objęłam go ramieniem.
- Zuziu, ja ... ja już nie mogę Cię dłużej okłamywać, jesteś dla mnie zbyt ważna by Cię oszukiwać - wydusił nie podnosząc głowy.
- No to mów, mnie możesz powiedzieć wszystko - Spojrzałam na niego oczekując rozwinięcia tematu, on jednak milczał przez dłuższą chwilę. W końcu jednak podniósł głowę, a swój przeszywający wzrok zielonych oczu skierował na mnie.
- Chcę żebyś wiedziała, że to nie Twoja wina, ja po prostu jestem zbyt głupi by docenić jak wielkim skarbem jesteś. Jestem i zawsze będę Twoim przyjacielem, możesz mi mówić o każdym Twoim problemie, ja Cię wysłucham, obiecuje Ci to ...
- Ale ... ale o co Ci ... chodzi - wyjąkałam zbita z tropu - Jak to ... przyjacielem .? Łukasz, co ty ...
- Zuziu, ja poznałem kogoś na tym obozie, nie chciałem, naprawde, ale ona zawróciła mi w głowie, po prostu się zakochałem, przepraszam Cię, tak jakoś wyszło ...
W tym momencie poczułam się jakby ktoś oprócz oczu, wyrwał mi również serce. Nie potrafiłam złapć oddechu, ręce mi się trzęsły, a oczy zaszły łzami. Niezdarnie zerwałam się z ławki. Łzy utrudniały mi widoczność.
- Łukasz, ty chyba nie mówisz poważnie.? Prosze powiedz, że żartujesz - łkałam, ale nie potrafiłam inaczej, spojrzałam na niego błagalnie on jednak wyszeptał tylko jedno krótkie
- Nie ... - Chciałam coś zrobić, chciałam go uderzyć, by go zabolało tak jak bolało mnie. Jednak jedyne co byłam wstanie zrobić, to odwrócić się i zapłakana uciec z tamtąd jak najdalej ...
Nawet nie pamiętam jak dotarłam do domu. Rodzice jak zwykle zajęci swoimi sprawami, nawet nie zauważyli, że wróciłam, ani, że płaczę. Na oślep dotarłam do swojego pokoju i zatrzasnęłam drzwi. W drodze do łóżka potknęłam się o Cyryla. Upadłam na podłogę i długo leżałam na ziemi zalewając się łzami. Pare godzin później, kiedy zapadł zmrok, zmęczona płaczem zasnęłam.
Z pokoju nie wychodziłam przez kilka dni. Co najwyżej na pięć minut, by Cyryl mógł załatwić swoje potrzeby. Moi rodzice zajęci swoją dobrze płatną pracą, nawet nie zwrócili na to uwagi. Ogólnie przez większość czasu dom był pusty, co w moim obecnym stanie mało mnie obchodziło. Dla mnie liczył się tylko mój ból, to, że całe moje życie legło w gruzach w ciągu kilku minut. Tak długo czekałam. Tak cholernie długo na niego czekałam. Dokładnie miesiąc, dwa tygodnie i pięć dni. Czekałam, wciąż o nim myśląc, a tu nagle taka niespodzianka .! Półtorej roku razem poszło w niepamięć przez jakąś panne z obozu .! Jak tylko znowu zaczęłam o tym myśleć, oczy zaszły mi łzami i popłynęły długim stumieniem w dół. Nagle do moich uszu doszło pukanie do drzwi. Nie ruszyłam się z miejsca, nie miałam ochoty się z nikim widzieć, 'zresztą, to pewnie listonosz, zaraz sobie pójdzie' pomyślałam, jednak pukanie było coraz bardziej natarczywe
- Zuzanno, jeśli zaraz nie otworzysz tych drzwi, wywarze je .! - To był Alex. Nie wiedziałam co on tutaj robił, jednak posłusznie wyszłam z pokoju, podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- Dżizas, dziewczyno, jak ty wyglądasz - Zjechał mnie wzrokiem, po czym uśmiechnął się i wyciągnął w moim kierunku pudełko z lodami - Zjemy .? - Zapytał po czym nie czekając na odpowiedź, wpakował mi się do pokoju, po drodze zabierając z kuchni dwie łyżeczki
- Co ty tutaj robisz .? - spytałam cicho. W tym czasie Alex usiadł na moim łóżku i gestem przywołał do siebie. Usiadłam obok niego, a on przyciągnął mnie do siebie i przytulił, po czym otworzył lody, podając mi łyżeczkę
- Widzisz, pare dni temu, dostałem wiadomość od Łukasza. Martwi się o Ciebie. Wyjaśnił mi wszystko, więc tak szybko jak tylko się dało, przyjechałem tutaj. - Słysząc to, wtuliłam głowę w jego ramie i opowiedziałam mu wszystko. Mój przyjaciel nic nie mówił. Głaskał mnie po włosach i pozwalał bym się mu wygadała. Po paru minutach uspokoiłam się. Podniosłam głowę i jak najmniej drżącym głosem spytałam
- A twój ojciec .? Nie jest mu przykro, że nie spędzasz z nim wakacji .? - wzięłam do ust łyżeczkę z lodami.
- Mój tata .? - Alex tylko zaśmiał się - Można powiedzieć, że to z jego inicjatywy tak szybko jestem tutaj, widzisz ... sms'a od Łukasza dostałem zaledwie wczoraj wieczorem.
- Że co .? - prawie się zaksztusiłam - To znaczy, że musiałeś tutaj jechać ...
- Tak - przerwał mi - Jechaliśmy w nocy.
- Ale dlaczego .? - Już nic z tego nie rozumiałam. Po co Alex, rezygnował ze słonecznych wakacji nad Bałtykiem tylko dlatego, że jego niepotrafiąca poradzić sobie z życiem kumpela, przechodziła załamanie nerwowe .? To wszystko nie miało sensu. Alex tylko głośno wypuścił powietrze, po czym przytulił mnie jeszcze mocniej.
 - No cóż mała ... musi mi po prostu naprawde bardzo na Tobie zależeć. - Spojrzał na mnie znacząco, jakby oczekiwał, że coś powiem. Ja jednak oszołomiona, uparcie milczałam. Po tej wypowiedzi, żadne z nas nie odezwało się już ani słowem. Przytuleni do siebie, jedliśmy w milczeniu lody. Kiedy pudełko było już puste, Alex wstał z łóżka, spojrzał na mnie w taki... dziwny sposób, lecz kiedy uciekłam wzrokiem, podarował mi jeszcze jeden uśmiech po czym, rzucając krótkie 'trzymaj się, Zuzka .!' wyszedł z domu. Zrobiło mi się troche dziwnie bez niego. Usiadłam na łóżku i zapatrzona w Cyryla, myślałam nad tą wizytą Alexa. Na te pare godzin to on zawładną moimi myślami wypierając z nich Łukasza. Wieczorem jednak wszystko wróciło do normy. Znów płakałam, myśląc o tym jak bardzo kocham Łukasza i jak bardzo mi go brak ...

***

Alex nałożył kaptur na głowę i skierował się do stojacego na parkingu czarnego audi.
- No i jak, synek .? - Z auta wyszedł uśmiechnięty, na oko czterdziestoletni mężczyzna. Alex tylko wzruszył ramionami
- Mówiłem Ci, że nic z tego nie wyjdzie ... ona ... ona chce mnie tylko jako przyjaciela, nie chłopaka .! - Zdenerwowany, kopnął w oponę auta, po czym wsiadł do samochodu. - Tato, jedźmy z powrotem do domu, proszę ... i tak tu nic nie zdziałam. - Mężczyzna posłusznie wsiadł do auta i o nic nie pytając ruszył w drogę. Alex wyjął telefon z kieszeni, po czym napisał sms'a do swojej byłej dziewczyny - Dominiki. Wiedział, że ona nadal coś do niego czuła, a jakby nie patrzeć rozstali się w zgodzie. Nie mogła zastąpić mu Zuzy, ale jak dotąd była chyba do niej najbardziej podobna i naprawde ją lubił, a teraz ... teraz potrzebował kogoś przy kim chociaż na chwile by o niej zapomniał. O Zuzannie - dziewczynie, którą kochał od kiedy pamiętał.

1 komentarz:

  1. Zajebiste jest to co napisałaś!
    JA chce wiecej !!

    OdpowiedzUsuń