sobota, 13 sierpnia 2011

"Co, ciacha?" :D

Dzisiejszy dzień można zaliczyć do udanych. Rano, a raczej do godziny 15 nie było tak fajnie, bo Arek miał jechać do Neli do szpitala, ale poszedł zapalić z Markiem a mama na Niego nie poczekała, i chodził podminowany, przeklinał itp. -,-
O 15:30 wyszłam ana hilwe, a Kam do mnie że skoro ona zjadła juz dziś tyyyle ciastek, to ja trochę też musze. xd No więc jak opróżniłyśmy prawie cały woreczek, przyjechał Bartuś, któremu chciałyśmy wcisnąć ostatnie ciastko, ale ten się uparł i nie zjadł!
Po dość krótkim czasie Kamila stwierdziła że ciekawiej bd na placu zabaw, więc ruszyliśmy w stronę zadola zahaczając jeszcze o WWP. Na placu najpierw posiedziałyśmy chilę na huśtawkach (Bartek rzecz jasna na rowerze. xd) a później wbiłyśmy na takie jakby sznury.. w każdym razie, było troszkę niewygodnie. xd
Posiedzieliśmy tam z ponad godzinę, bo jak Kamili rozładował się telefon poszliśmy do Niej, ta zadzwoniła do mamy, a my z Bartkiem bawiliśmy się w 'stuku puku'. xd
Potem poszliśmy na schody ponieważ się rozpadało. Postaliśmy tam jakieś 15 minut i rozeszliśmy się do domów. W domy zza rogu nagle wyskoczył mi .. Olek, Oo. a się wystraszyłam. : o
Pomogłam w robieniu pizzy, a dokładniej starłam ser ścierając sobie przy okazji kawałek skóry, tak, kaleka Sandzia. -,-
Potem posiedziałam chwilę na kompie, i wyszłam z domu na ławkę bo okazało się iż przyjechała Julka. Wyściskała mnie na przywitanie, dała mi bransoletkę, w sumie dobrze że Kam wzięła różową bo biała jest ładniejsza. ; d Jakieś 15 minut później przyszedł Robert, przed 20 Olek i poszliśmy po Puszka. Przespacerowaliśmy się po Zadolu, najlepszy tekst dzisiejszego dnia - Szedł Żuber z dwoma kolegami, i Kam tak do mnie:
- Ale on ładnie wygląda!
Olek - " Co, ciacha?" hahaha, miałyśmy niezłą polewke. xd
I ekchem, była jeszcze jedna zabawna akcja, ale chyba wstrzymam się od pisania, w każdym razie Kam zrobiła się cała czerwona. xd
To na tyle, koszmarów w HD. : 3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz