wtorek, 2 sierpnia 2011

Harry Potter i insygnia śmierci cz. II

Nie wiem co mnie wzięło, ale postanowiłam ale postanowiłam przedstawić wam wyżej wymieniony film z mojego punktu widzenia. Przeczytałam każdą część Harry'go przynajmniej po dwa razy, jestem jego wielką fanką, więc po filmie spodziewałam się naprawde wiele.
Muszę przyznać iż ... nie zawiodłam się. No może troszkę, ale są to fragmenty drobne, więc ogólnie nie jest źle . ;d W skrócie ... film jest ok, akcja dobrze poprowadzona, nie było momentu który wiał by nudą, brak jakichkolwiek niejasności, wszystko zostało czytelnie wyjaśnione, więc nawet największy kretyn raczej ten film zrozumiał. Oprócz tego ta część była wyjatkowo zgodna z fabułą książki, było kilka zmnienionych lub pominiętych fragmentów, lecz były to rzeczy mało istotne.
Teraz minusy.
Moim ulubionym fragmentem książki była walka w hogwarcie. Jak na mój gust, to ten moment został bardzo skrócony. Na ekranie widać było tylko miotającego się Harrego, zero ukazania innych postaci. Pamiętam jak płakałam przy książce kiedy ginęli moi ulubieni bohaterowie. Tutaj ... nawet nie było pokazane kto zginął. Widać było tylko ciało bliźniaka, Lupina i Tonks. O reszcie jakby zapomniano.
Nie wiem czy można to zaliczyć do minusów, ale końcówka mnie rozwaliła ... nie mogłam przestać się śmiać. Reszta sali również xd Oni wszyscy wyglądali ... co najmniej komicznie xd

Ok, to na tyle w skali od 1 do 10 dam 9 . ;d



Ech ... tęsknie za taką pogodą jak była na początku Mazuuur .! ;c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz