wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołaj ! *-*

Chyba nikomu nie muszę przypominać co dziś mamy za dzień, bo chyba każdy, ale to każdy o tym wie . ;d
Wtałam rano i w ciemnościach potruchtałam na korytarz. Przy butach stało moje cudo, moje śliczności, moja wielka, cudna antyrama . *-* W końcu ją dostałam, teraz tylko trza poczekać na Boże narodzenie i sylwka no i zaczynamy wywoływać zdj . ;d
+ Kurde, nie mieści się na ścianie xd


Kiedy już przełożyłam ją na moje łóżko, podeszłam do 'prezentu' Tyśki. Maluch już buszował i wspinał się po całej klatce robiąć jakieś nienormalne akrobacje. Puszuś źle na niego zareagował, poczuł się zazdrosny i cały dzień dzisiaj za mną łaził, a jak zbliżałam się do klatki to piszczał. Trza go dzisiaj było cały czas miziać za uszkiem . :3
W każdym razie kilka minut później obudziła się Tyśka. Wniebowzięta zajęła się szybko chomiczkiem, nasypała mu trocin i takie tam. Zaproponowałam by nazwać go skoczek, po szkole dowiedziałam się, że imię się przyjęło . ^^


Ubrałam się, umyłam i wyszłam na zabiegi. Ech, nie było tak źle. Po zabiegach poszłam do szkoły, ominął mnie dziś polski i dobrze, bo podobno niezły sajgon był . o.O
Na wf robiłyśmy to samo co wczoraj czyli nic, a na matmie były klasowe mikołajki . ;d Ogólnie wszyscy są chyba zadowoleni z prezentów, ja dostałam pomarańczowy żel pod przysznic i masło do ciała ( nie na kanapki, urrrwa ! -,-) Powkręcałyśmy troche z Darią dziewczyny, co było fajne, a Ciszka dostała nauczkę i zrobiłyśmy fotorelacje dla Sandzi . ^^


Reszta dnia szkolnego nie minęła zbyt przyjemnie, a na histori moje rozżalenie sięgnęło szczytu. -,-
Po szkole do domu. W domu babcia i słodycze na mikołaja xd Dostałam Rafaello . *-* Nie posiedziałam z babcią zbyt długo bo dziś YCDI . Zawiodłam się na Katowicach, w centrum nie było ani jednego mikołaja . ;c W studiu za to Bartek przywitał nas radosnym 'hohoho' i zaczęliśmy lekcje . ^^ Bartek był dzisiaj w wyjątkowo szampańskim nastroju, czyżby miał ciekawą noc ? ;> Co chwile żartował i się wydurniał i wgl fajnie dziś było bo było nas tylko ... 7 bodajże (normalnie jest nas 12)
Po zajęciach mama Julki chciała jechać do eclerka, więc stwierdziłyśmy, że wrócimy z Ciszką pieszo. Zadole po ciemku jest ... mroczne, szczególnie jak Cicha budzi do życia 'zboczeńca/morderce z tunelu'. Nie ma to jak adrenalina xd
Dzień jak najbardziej na plus, ja już chce święta . *-*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz