poniedziałek, 19 grudnia 2011

No, weźmiemy to, jeszce to, i moze jeszcze to .^^ - zakupencjee!

 Nienawidze poniedziaaaałków i uj!
Jedynym dobrym aspektem dzisiejszych lekcji był fakt że zaczynały się one na 9.00 a nie na 8.00 .
Wstalam, wyszykowałam się, zjadłam na sniadanie zaległy kawałek pizzy, (mniaaaam), poczekałam trochę na Julkę, zabrałam plecak, stroik i wyszłyśmy.
Przed lekcjami poszłysmy zanieść Kozłowskiej zrobiony wczoraj przeze mnie i moją mamę, stroik na nasza wiligię klasową. W końcu jak wigilia ma być zajebista to w kazdym calu tak? xd
Pierwszą lekcją była matma. Omawianie próbnego testu gimnazjalisty. Ciszka ma 15 pkt, Ciszka jest zajebista! ;d
Przy okazji zyskałam ksywkę 'Calineczka' gdyż na zadaniu z calami ciągle szukałam wartości jednego cala, gdy owa wartośc cały czas była podana pod zadaniem.
Po matmie była biologia- cały czas genetyka, nie rozumiem co jest w tym fajnego.
Trzecią lekcją był angielski na którym miał być sprawdzian, ale Daria ma gadane, a p.Ala ( najgłupsza sprzątacza ever) nie umie obsługiwać ksera, i sprawdzian jest po świętach .;d
Dodam może jeszcze że na przerwie Osuch łaziła z prezerwatywą po korytarzu, zachwalając że pachnie herbatą. Genialnie, jestem w niebo wzięta. -,- xd
Na czwartej lekcji była chemia przy której nadal nabijaliśmy się z Ali która siedziała przy biurku i robiła głupie miny xd
Piątą lekcją była geografia na ktorej był sprawdzian. No na reszcie opłaciła mi sie ta jebana olimpiada bo przynamniej 3/4 już umiałam . -,- Poza tym nie wiem czy wszystko mam dobrze ale może 5 bd . ; )
Siódmą i ósmą lekcją były WF gdzie najpier chłopaki grali w piłkę wiec my siedziałysmy na łąwce, a na drugiej lekcji wszyscy ćwiczący musieli grać w siatę. Ughh.

Po zajęciach wróciłam do domu, gdzie szybko zjadłam obiadek i poszłam do Darii zabrać kasę na wigilie klasową, a potem poszłam do Kam. Oczywiście u Darii  zeszło mi trochę wiecej niż przypuszczałam, bo najpierw opowiedziałam jej o tym że mój chomik Ziomek nie żyje, a potem jeszcze oglądałyśmy mały fragment 'Turysty'  *-* Od Darii od razu skierowałam się ku bloku Kam, bo jechałyśmy na klasowe zakupoy do Simple!
Oczywiście ja robiłam za chodzący kalkulator, gdyż wszystko łądnie podliczałam na Teresce, lubię to bo skojarzyło mi się to w grudniowym L.Eklerckiem .; ) W tym roku zajmuję tą samą fuchę! ;d

W końcu po małych redukcjach kupiłyśmy co miałyśmy kupić, potem skoczyłyśmy jeszcze do Biedry po resztę picia i wróciłam do domku.
Co jak co, ale ta wigilia klasowa jest ostatnią wigilią klasy III'B' więc musi być wszystko dopięte na ostani guzik, więc ma być miło, ładnie, smacznie i zajebiście .^^

Dobraanoc . ^^


(Dariu, 'SIMPLY' nie jest jednak jakieś szałowe xd. )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz