sobota, 14 stycznia 2012

- Ciszka, zejdźmy z tej ulicy na chodnik - Jaki chodnik ? Przecież to jest TRAWNIK - eeee ?

Oj, jak ja kocham takie dzionki . ;d
Rano, całkiem wyspana, dostałam pyszne śniadanko (Zaczynam doceniać obecność babci w domciu . ^^), a potem wyszłam sobie grzecznie i spokojnie na przystanek autobusowy. W połowie drogi spotkałam lecącego za mną Machlarza xd Ciekawe co by było gdybym miała słuchawki w uszach ? ;> Powolutku doczłapaliśmy na przystanek i lekko zaczęliśmy się denerwować bo nigdzie nie było Ciszki . o.O Minutę później Ciszkę wprawdzie zobaczyliśmy, ale jakieś 100m od przystanku na który właśnie podjeżdżał nasz autobus. No cóż my wsiedliśmy i obserwowaliśmy morderczy bieg Ciszki. Szczęściem dla niej były światła na których nasz bus stanął i w ostatniej chwili mała dobiegła, czerwona i zdyszana xd
W Silesi oblecieliśmy chyba wszystkie sklepy włącznie z ruchem, w którym Machlarza obsłużyłą 'głupia pipa' jak to ją sam zainteresowany nazwał. No cóż, zbyt miła to ona rzeczywiście nie była xd Ostateczny wynik zakupów to:
- 1xpepsi twist
- 1xrajstopy
- 1xkoszula damska
- 1xsłuchawki
- 1xkoszulka
- 3x white chocolate mocha . *-*
Później zaliczyliśmy kibel, gdzie była mega podejrzana babka, ale ciiii xd I wgl mieliśmy liczyć mega przystojnych facetów i śliczne panie, ale chyba nam się zapomniało, bo nic nie naliczyliśmy xd Znaczy się ja wylookałam hipsterowsko ubranego studencika, ale zanim Ciszka się odwróciła to pan zniknął mi z oczu . ;c
No i przechodząc obok stoisk z żarciem Machlarz PRAWIE dał się ponieść emocją, ale w końcu sajgonek nie kupił i bardzo dobrze, bo nie zniosłabym tego jakby on jadł a ja nie (szkoda mi pieniędzy było, no xd)
Wgl, wyszliśmy dzisiaj innym wyjściem niż zwykle i to było ... fajne xd I w wakacje normalnie musze iść do tego baru z sushi obok silesi xd
Na przystanku jak zwykle byliśmy przed czasem, więc zdecydowaliśmy (a raczej oni zdecydowali xd) że pójdziemy do centrum na autobus. Jednak mojej mamusi się coś odwidziało i stwierdziła, że po nas przyjedzie. Trochę z tym było zamieszania, ale w końcu się znaleźlismy. Później w domu mama opowiadała mi jaką miałą polewkę jak Machlarz zaczął jej machać xd
W drodze do domu zahaczyliśmy jeszcze o Obi, gdzie słychać nas było chyba w całej tej wielkiej hali, bo darliśmy się niemiłosiernie
'O ten, kolor farby jest idealny dla mnie ... "soczysty melon"' xd
'Ciszka, patrz jaki mały sedes, idealny dla Ciebie !'
'To wygląda jak gumka ! ... Taka do gumowania, zboczeńcy ! -,-'
W końcu mama kupiła co miała kupić i wszyscy zadowoleni wróciliśmy do domów . ^^
Ogólnie dzień meeeeega udany . ;d
-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz