"No gdzieś tak o 14.00 będziemy z powrotem, spokojnie" Już nigdy nie wypowiem tych słów jadąc w południe do silesi . -,-
Ale od początku .;d
Wstałam gdzieś około 9.30, wyszykowałam się i poszłam po Darię gdyż szłyśmy na górkę szukać klapki od teresy przy świetle dziennym .
Oczywiście byłyśmy na torach,oraz na nieszcęsnej na górce ale klapki nie znalazłyśmy >.<
Wróciłam spokojnie do domu, zajęłam się pisaniem notki która wczoraj mi się nie opublikowała i nagle patrzę na zegarek "11:49" i jedno wielkie "JA PIERDOLĘ!". Kompletnie starciłąm poczucie czasu i przypomniało mi sie że za 5 minut mam autobus na drugim końcu ligoty, wybiegłam z mieszkania olewając kompletnie mamę, i prawie przerwóciłam w drzwiach sąsiadkę i rzuciłam się biegiem na przystanek. Nie buyło to zbyt przyjemne gdyż po pierwsze jak już wielokrotnie wspominałam mam słabą kondycję, poza tym śliska droga, śnieg i płaszcz nie ułatwiały mi zadanie. W każdym razie jakieś 100 metrów przed przystankiem zadzowniła do mnie Kam że już wsiadają do autobusu. Kurwa, najgorsze 100 m w moim życiu xd Patrzyłam an ten autobus który stał na przystanku i nie wiedziałam czy biec czy sobie odpuścić . W każdy razie zaczęłam biec od poczty aż na przystanek, oddychając ustami i w końcu dobiegłam jakimś cudem do tego autobusu, zaczełam walic w drzwi by kierowca mi je otworzył . No i otworzył, wchodzę do autobusu a tam pękajacy ze śmiechu Bugaj który się ze mną wita i mówi że Kam z Machlarzem są na końcu busu . To jak nic nadało by się do gazety na dział "przypały kretynów" .
Postałam jeszcze przy nim chwilę patrząc jak idiota się ze mnie śmieje i polazłam na koniec autobusu gdzie stali Kam z Machlarzem, oni łaskawie się ze mnie nie śmiali a przynajmniej tego nie okazywali. W każdym razie przez całą drogę mieli spokój gdyż mało co się odzywałam bo płuca bolały meni jak cholera . -,-
W silesi Machlarz kupił nam małą pepsi i zaczęliśmy maraton po skelpach, wejdźmy tu, wejdźmy tu, i jescze tu, i tu koniecznie.
W każdym razie razie Kam kupiła w green-poincie granatową koszulę, w saturnie słuchawki i w orsay'u rajstopki a ja w New Yorkerze dokonałam zakupu szaro granatowej koszulki z Londynem .
W każdym razie znalazłyśmy z Deichmannie śliczne karmelowe szpilki na bierzmowanie, oraz ja wypatrzyłam w Tally Weijl najśliczniejszą ramoneskę ever *-*
Oczywiście wszystko dookoła było piękne tylko nie to co szukałam, czyli koszulki.
A co do koszulek to jest bardzo wybredna .^^
Poza tym w H&M chciałyśmy wcisnąć Machlarzowi hipsterowską bluzę lecz Miliord Szczepson ( nie mylić ze Szczepanem ) którego spotkaliśmy przy przebieralniach wyśmiał Machlarz i powiedział by Nas nie słuchał ! Foch 4 ever xd Nas się słucha! xd
Po prawie udanych zakupach ( prawie bo Machlarz nic sobie w końcu nie kupił) poszliśmy do caffe heaven
gdzie zamówiliśmy po średniej white mocca z bitą śmietaną *-* Mniaaam <3
Pijac sobie spokojnie kawę nagle wraz z Kam zorientowałyśmy się ze przed nami siedzi Maja- straszne hery o.O To było straszne.
Poza tym z początku ja jak najgorszy wiesniak zajebałam sobie "ekskluzywny" cukier trzcinowy który dostałam do kawy, a Macxhlarz widząc to, wziął i mi wpakował do torebki piec innych cukrów o czym kapłam się dopiero po wyjściu z silesi xd
No przynajmniej będę mieć cukry zapakowane na dodatkową matmę xd
Czekajac na przystanku wpadliśmy na pomysł by nie czekac pół godziny na 51, tylko lepiej zrobić sobie spacerek do centrum skąd dojedziemy na ligotę.
Idąc koło oka maista i spodka tylko co chwilę patrzylismy na ulicę na ślizgające się auta które nie umeiją wyhamować, a Machlarz obmyślał scenariusz swojego wyimaginowanego horroru "co by było gdyby teraz tak jakieś auto miało wypadek i w nas pierdolnęło" Hmm, uwielbiam horrory ale na ekranie a nie takie HDw3D .;D
Przechodząc przez "slumsy Sandry" dowiedzieliśmy się ze przyjedzie po nas mama Kam która akurat jest w centrum, a wiec udaliśmy się grzecznie pod spodek oczekując na srebrny peugeocik .^^
Po drodze do domu zatrzymaliśmy się jeszcze w OBI gdzie zaczęliśmy się napalać na zajebiste prysznice, żyrandole, śliczne umywalki, a przy kasie obmyślaliśmy nad przedmiotami które byłyby niezbędne w naszych przyszłych mieszkaniach. Padło na latarkę, szmaty, sedes, jakieś myjki i szpachelki i chuj wie co jeszcze xd
Po powrocie do domu zjadłam warzywa na obiad, a chwilę później odebrałam telefon od mamy z imprezy. Kurde nieźle tam mają 18.30 a ja w tle już słyszę ich fałsze, i "mnie też polej"xd
Dobra ja mykam , tu miecie zdjęcie koszulki którą sobie dzisiaj kupiłam .
Dobranoc Waaam .;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz