piątek, 2 marca 2012

To może piętkę?!

Piątek, piąteczek, piątunio. *-* a więc tydzień nawalony sprawdzianami i wypracowaniami uważam za zamkniety ... tydzień popraw uważam za otwarty. Też się cieszę .^^
Wstałam dziś jakoś kilka minut przed siódmą i muszę przyznać że nawet się wyspałam ...dziwne, takie niecodzienne...
W miarę szybko wyszykowałam się i zaczęłam powtarzać biologię. Punkt 7:45 zjawiła sie u mnie Julka i wyszłysmy do szkoły, powtarzając to co umiemy i czego nie umiemy na sprawdzian.

Pierwsza lekcja - Niemiecki.Wiedziałam że dostanę tróję z kartkówki, no wiedziałam no >.<
Druga lekcja - Polski. Mówiliśmy głównie o gwarze,  a więc pani wypożyczyłą nam ksiażeczki z wierszami w gwarze śląskiej xd Osz kurde, nasza gwara jest śmiechowa, ale lubie ją. "Julka stała i pedziała" wymiata
! ;D
Po polskim przyszedł czas na geografię. Rolnictwo, pola, pszenice, uprawy, wieś i tematy tego typu .^^
Czwartą lekcją była biologia na której był sprawdzian. Na szczęscie siedziałam z Darią w ostatniej ławce w której zajebiście sie ściaga, a w dodatku Daria okazała dziś litość i mi pomogła .;d
Ostatnią lekcja był polski, przed którym wszyscy faceci się napalali na naszą panią praktykantkę, która dziś przyszła w spódnicy ołówkowej xd
Co prawda mieliśmy jeszcze mieć WDŻ ale Kinia załatwiła nam (dziewczynom) zwolnienie więc tylko chłopcy zostali, khihihihi! ;)
Polekcjach wbiłą do mnie na 40 minut Kam któej nie chciało się latać do domu i z powrotem, więc wypoiłyśmy u mnei kawkę, obejrzałyśmy sukienki na bierzmowanie i powspominałyśmy SDA 2012 :c tęsknię za tym, i cholernie tęsknie za Youyą ;c
Gdy Kam poszła po siostrę do szkoły, ja przypoomniałam sobie szybciutko rzeczy które miałam dzi zdawać u ksiedza, a gdy przyszła po mnie Sandzia z Julką wyszłyśmy ponownie do szkoły.
Dzisiejsze spotkanie na bierzmowanie bylo ... dziwne. Ustawiliśmy się przed drzwami sali i każdy wchodził osobno zdawać. Było to dość stresujące, tym bardziej ze ksiądz dziś wymęczył mnie pytaniami o święta nakazane ,które przypomniałam sobie w ostatnim momencie, oraz o to czym jest umiejętność w zasadzie moralnej... Ale wybrnęłam z tego i jakoś zdałam te kolejne dwa punkty w katechizmie.
Po spotkaniu poszłyśmy z Julką i Sandzia po chleb do piekarni a następnie na spacerek po parku - na otwarcie przedwiośnia ;)
Ale nie, nie, nie myślcie sobie że to był kulturalny spacerek po alejkach parkowych, bo gdy tylko usiadłyśmy na ławce przy stawie,stwierdziłyśmy ze jesteśmy głodne, wiec zaczęłyśmy jeść suchy chleb który Julka wcześniej zakupiła do domu, a do tego robić zdjęcia xd Akcja "żule" zaliczona .^^
Po kulturalnym spacerku wróciłam do domu gdzie zaczęłam uczyć sie na poprawę z chemii i niemca, łeeeee!
Potem przyszła babcia z dziadkiem w gości i jakoś tak czas zleciał.
Dobra, żegnam  się ;)
Dobranoc!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz