piątek, 9 marca 2012

Zioło, zioło... chodź wbijamy na fejsaa!

Ale dziś stresów miałam, od początku do konca ciągle nerwy,masakra . -,-
Dxzień w szkole zaczął się moim ukochanym językiem niemieckim. -,- Rzygam tęczą i kaninsienami.
Kulturalnie zapytałam sie pani Siodłak czy mam jeszcze jakieś nie zgłoszone "NP", a ta do mnie że nie, i wywołała mnie do odpowiedzi nie patrzac nawet w dziennik -,-
Przez ostatni tydzień nie uczyłam się żadnych słówek, a tu proszę, do odpowiedzi -,- Czasem wredność nauczycieli nie zna granic, ale w każdym razie jakoś wybroniłam na cztery. Ufff *-*
Drugą lekcją był polski na którym omawialiśmy "Oskara i panią Różę".
 Ci chwile gadałyśmy coś na temat tej książki, wraz z Darią chociaż jej w końcu nie przeczytałyśmy .;D
Po pollskim biologia a następnie gegra i sprawdzian na którym Ćmokowa przyłapała mnie na "sciaganiu". Takie ściaganie że nic nie ściągnęłam -,- Z realacjii klkasy dowiedziałam się że zrobiłam sie momentalnie cała blada, a nasępnei cała różowa ;c Ale na szcęście wywinęłam się od jedynki, nie wiem jakim cudem ale udało mi się *-*
Po biologi był kolejny polski na ktorym dostałam 4 za oddaną przemowę, i 5 za monolog rodzica Oskara .
Ostatnia lekcją miał być WDŻ z którego my (dziewczyny) zwiałyśmy, gdyż droga pani Lauruk nie potrafi po równo podzielić godzin osobnych dziewczyn i chłopaków. Oczywiście na ten genialny pomysł wpadł Pomysłowy Dombromir - Daria, która ostatecznie nie zwiała xd
Po szkole, wróciłam do domu gdzie o dziwo znalazłam telefon którego szukałam cały ranek. Zaczęłam wiec z Kam gadać przez Skypa, relacjonując jej cały dzień w szkole, a tu nagle wpadła Sandzia z Julką, wiec jak sie dorwały do telefonu zaczęłysmy świrować z karmerką, aż w koncu cos sie stało z dźwiękiem i musiałysmy się rozłączyć. Eh, i wpuść tu bydło na salony xd
Ogólnie to popołudnie przyjemnie minęło Nam przy herbatce, słuchając muzyczki, majac w planach obejrzeć film, aż w końcu stało sie to co nieuniknione - zaczęłśmy gadać o liceach... Ostatnimi czasy mam cholerny mętlik w głowie, na chwilę obecną czuję że chce isć tam, a jutro rano obudzę się z myślą że jednak za bardzo ryzykuję mierząc trochę wyżej. Mam już dość tego cholernego nieustabilizowania psychicznego, każdy mówi co innego, każdy radzi co innego, a ja jedynie marzę o tym by znowu być w pierwszej gimnazjum. Najlepszego gimnazjum do jakiego mogłam trafić. Ryczeć mi sie chce gdy pomyślę że za niecałe 4 miesiące to wszystko się skończy.Skończy się charakterystyczne "Weroniczko, do tablicy", skończy się łażenie co przerwę z Daria do automatu, wkurwianie Kaszuby i pani Ali, skończy się wysłuchiwanie urojonych historii wymyślanych przez bliźniaków, nie będzie zboczonych lekcji chemii, i nie będę słuchać już o tym jaka ta książka z biologi jest świetna ( tak, tak, jest wyjebista ). Nie chce tego, nie chcę iść do jakiegoś pieprzonego liceum, tylko chce zostać w mojej szkole do której mam niecałe dwie minuty.
Ale co zrobić, takie jest życie,coś się zaczyna, coś się kończy ...
Ja mykam na 'Insiudious' a do Was mam pytanko, podoba się nowy wygląd bloga? Mam nadzieję że jest teraz bardziej przejrzyście, jak widzicie zamieniłyśmy 'radio eska' na własnego I poda, oraz właczyłyśmy możliwość komentowania dla anonimowych,wiec mam nadzieję że zmiany na plus. :)
Dobranoc!

2 komentarze:

  1. Zmiany na plus jak najbardziej ; )
    Co do liceów: złóż do kilku, idź tam gdzie się dostaniesz. Z tego co wiem to można do 2-3 liceów złożyć papiery, wiec nie martw się.
    A na jaki profil się wybieracie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Łatwo Ci mówić, my o tym wszystkim dobrze wiemy, ale na prawde ciężko jest wybrać ...
    K.

    OdpowiedzUsuń