środa, 2 maja 2012

-Ciszka! -Co? -Jesteś najseksowniejszą osobą jaką znam!

( Tytuł notki wymyślony przez Darię, nie maczałam w tym palców xd )


Majóweczko majóweczko daj mi znów słonce,proszę .^^
Nie wiem jak opisać mam dzisiejszy poranek, gdyż był on strasznie dziwny .
Wstałam, a dokładniej zostałam zmuszona do opuszczenie lóżka około 5.40 gdy wszyscy normalni ludzie śpią. Ale ja jestem inna i  musiałam iśc z tatą do garażu po rower, który jak się okazało miał flapa w oponie.
W dodatku mój tatuś mnie nie kocha, bo śpieszył się i nie napompował mi tego durnego koła, no dzięki dzięki!
Wracając o 6.00 nad ranem do mieszkania, stwierdziłam że mimo sflaczałego koła, bardzo fajnie mi sie jeździ, na ulicach nie ma aut, cisza, spokój, wiec postanowiłam się przejechać po ligocie i panewnikach i tak minęły mi jakieś prawie dwie godzinki . Dlatego właśnie ten poranek był taki dziwny xd
O 12.30 wyruszyliśmy pieszo na 3 stawy, lecz sprzyjało Nam szczęście bo po drodze spotkaliśmy mamę Julki która podwiozła nas autkiem, więc po 10 minutach byliśmy na miejscu.
Rozłożyliśmy kocyk przy "jeziorze" które w rzeczywistości jest małym mętnym stawem, i rozpocliśmy pełem chillout .;)
Po chwili dołączyła do nas Daria, która nie posiedziała z nami długo, gdyż tylko jakieś 10 minut.
Tsaaa, serio uwielbiam pogodę gdy cały dzień jest duszno, godzinami grzmi, całe niebo jest zachmurzone jak przed ulewą stulecia, a na ziemie nie spadnie nawet kropla deszczu . -,-
W każdym razie Daria zwiała na rowerze przed burzą do domu, a my poszliśmy piechty na pasaż 'Reala' gdzie pooglądaliśmy ciuszki, biżuterię i inne prześliczne pierdółki które kupie sobie po  urodzinach, oczywiscie całe sklepy wykupię po urodzinach,a cooo! xd
Następnie udaliśmy się do KFC gdzie wyżarłam wszystkim frytki bo sama nie zabrałam zadnej kasy,  a po chwili przyjechała po Nas mama Julki która zawiozła nas prosto na ligotę.
Posiedziałąm trochę w domu i ponownie wyszłam na dwór, lecz tym razem zaopatrzyłam się w długie spodnie i tenisówki.
Wybraliśmy się na lody do dłucika, a następnie do okrąglaka pograć w piłkarzyki. Prawie zapewniłam mojej drużynie zwycięstwo strzelając pięć goli, lecz jakos tak wyszło że nie wygraliśmy ... dziwne no!
Posiedzieliśmy trochę w parku i ok 20:30 wróciłam do domku.
Dobrano Wam, a ja mykam na YCD!
Za niedługo postaram sie wrzucić zdjęcia z wczorajszego basenu, lecz zepsuła mi się ładowarka do akumulatorków, więc trzeba coś pokombinować .;c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz