Ogólnie dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie baaardzo nerwowo. Zaczynając od porannej poprawy z niemca, na której dostałam jakiegoś żałosnego ataku histerii, poprzez fizykę na której pisałam poprawę kartkówki kończąc na WF na którym musiałam skoczyć przez kozła by dostać ocenę wyżej. Stresujące, lecz wszystko zaliczone na "+" .;)
Po wuefach poszliśmy do nadleśnictwa na Panewniki i powoli doszłam do wniosku iż przeraża mnie moje lenistwo. Ogólnie nie było tam źle, ciekawie ukazane życie zwierząt leśnych, futerka, czaszki, ule itp.
Do szkoły wróciliśmy na religię, i tu byłam wręcz pewna że ksiądz da wszystkim po piątce na koniec i bd miał wszystko w dupie.
Nie rozkminiam jego dziwnych, nie do konca sprawiedliwych metod oceniania, ale okazało się że dał połowie klasy po szóstce i wraz z tym momentem zaczął mieć na nas kompletnie wywalone. Okey, tak czy siak nie oczekuję od niego niczego poza wysoką ocena nadciągającą średnią, więc było 'miło', oficjalnie żegnam księdza.
Po lekcjach udaliśmy sie do E.Clerka gdzie Bartek, Kam i Mylaj robili zakupy na jutrzejszy wyjazd...Tsaaa wspomniałam już że moje lenistwo mnie przytłacza? Jutro o 7.20 ze stacji wyjeżdża nasz pociag na trzy dniową wycieczkę do Lalik a mi się zupełnie nie chce nigdzie jechać.
Dobra kończę to pakowanie, jutro rano pobudka o 5.30 i w góóóry!
Dobranoc!
(W sobotę postaram się wrzucić jakieś zdjęcia z tych Lalik)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz