wtorek, 23 listopada 2010

"Biedronka to złooo.!" , i te "zboczone piosenki" xd - Wtorek

Z byle jakiego snu wyrwał mnie donośny dźwięk budzika.
Kurwa mać ja nie chcę do szkoły - pomyślałam ponuro , wychodząc z łóżka.
Wizja dzisiejszego dnia przerażała mnie , chociażby dlatego , że musiałam spędzić dwie godziny z Kozłowską , nauczycielką która cholernie niesprawiedliwie potraktowała , przy wstępnym wystawianiu ocen >.< Nie chcę się na ten temat rozpisywać.
Wstałam , poszłam do łazienki na poranną toaletę , a potem do kuchni zabierając sobie bułeczkę cynamonową ^^. Włączylam telewizor , ubrałam się , pomalowałam , i już przyszły po mnie dziewczyny.
Wyszłyśmy do szkoły , a mój humor pogorszył się w momencie wyjścia na dwór , na zimno.
Pierwsza lekcja - Niemiecki , dostałam minusa bo pomyliłam się w omianie regularnej >.< Chociaż wydaję mi się , że mi go nie wpisała ponieważ wcześniej miała "+" , "+" , "-" i nadal tak mam.....no cóż ja się z kobietą kłucić o minusa nie będę.
Druga lekcja - Matma o.O , zapytałam się o moje zachowanie , dlaczego pomimo tego że występuje w przedstawieniach , i co miesiąc przynoszę papier na ksero mam zachoawnie poprawne o.O Oczywiście Kozłowska mi na to nie odpowiedziała.
Trzecia lekcja - historia w zastępstwie za angola. Graliśmy w kalambury , nawet fajnie było , tylko Marta całą lekcje narzekała , ponieważ Raku zablokował jej simkę  i się jeszcze śmiał o.O
Czwarta lekcja - GDDW , jakieś pierdoly o jakimś projekcie kulturalnym , o egzaminie gimnazjalnym , a Kozłowska nadal nie odpowiedziała na moje pytanie.
Piąta lekcja - WF , stawaliśmy na rękach przy ścianie i skakaliśmy przez skrzynię. Znośna lekcja ^^
Szósta lekcja- WF , graliśmy w siatkę , ogólnie nudy. Biedna Kinga zkręciła kostkę ;c
Po lekcjach , szybko poleciałyśmy z Julką do mojego mieszkanie , ponieważ zapomniałam ksiązek do dodatkowego angola. No jasne , cała ja xd.
Na angolu jak zwylke nudy , co prawda mieliśmy do zrobienia kilka stron książki , więc gdy wszyscy pisali ., ja rozkoszowałam się urokami używanej ksiązki , ponieważ wszystko już miałam wcześniej gotowe.
Na reszcie angielskiego wysłuchiwałam opowieść pani Alicji , o tym jak ona od dwudziestu lat nie je ziemniaków , nie pije herbaty i ciepłego mleka , i o tym że nigdy nie była w "Biedronce " , "Lidlu" , "Lewiatanie".
Hmm ,no cóż , ludzie są różni , kwadratowi i podłużni.....
Pod koniec właśnie gdy wychodziłyśmy z sali , wparowała Daria , która wróciła z zawodów. Ponoć poszło jej beznadziejnie...
Wróciłam do domu , zjadłam obiad , pouczyłam się do niemca , i akurat przyszła po mnie Julka z Sandzią na próbę chóru. Gdy skończyłam się gramolić , a dziewczyny juz pogadały z moją mamą na temat Kozłowskiej , looknęłam na tekst piosenki którą mamy śpiewać na konkursie o Lwowie.
"Jeśli kochać się
To we Lwowie
Wszędzie jest dosyć
Wiosennej okazji
Do uśmiechu, do łez
Do bezsennej fantazji" - Miałam skojarzenia xd
Zajęłyśmy miejsca we trzy w pierwszej ławce , i zaczęłyśmy śpiewać ....na początek "Nie pytaj mnie" z "Majki" ^^ a potem resztę beznadziejnych piosenek.
Po próbie chóru , zachaczyłam jesczze z Julką o sztoga , gdzie kupiłyśmy sobie po batoniku i wróciłam do domu. ^^
W domu zjkadłam kolację , spakowałam się , i zabrałam się za pisanie tej notki ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz