niedziela, 17 kwietnia 2011

O kuwa, ja pierogi .! xd - zajebiste poszukiwanie ruin w niedzielne popołudnie . ♥

Jak to zwykle bywa w weekendy, Tyśka próbowała mnie obudzić, ale jak zwykle obudziło mnie już samo jej "skradanie się", tak więc w momencie w którym wymówiłam ostentacyjnie "Już nie śpię, mała", dziecko dostało hajny i poszło się pożalić mamie, jaka to ja zła i okrutna jestem. Ubrałam się, umyłam, zabrałam palemkę (mikro rozmiarów xd) po czym wyszłam do kościoła. W budynku zastanawiałyśmy sie z Julką "dlaczego jest tak mało ludzi, w końcu jest suma". Tsaa ... okazało się po prostu iż święcenie jest na zewnątrz i większość ludzi już udała się pod krzyż xd Mimo, że brałyśmy udział w tej całej procesji, a potem jeszcze i w normalnej mszy, to i tak zajęło nam to tyle czasu ile w każdą niedziele, więc tak około 11 byłam już w domu. Wyszłam więc z Puszkiem, zjadłam zupę, a potem za prośbą mamy i Tyśki wyciągnęłam Ciszkę na targ po rzeżuchę i watę do niej. Z roślinką nie było większych problemów ponieważ dostałam ją już za bodajże 3 podejściem (czyt. straganem), gorzej było z watą, której w końcu nigdzie nie dostałam a nalatałyśmy się za nią z Ciszką jak głupie xd
Po powricie do domu, wmuszono we mnie drugie danie, po czym mama stwierdziła, że skoro haruje cały tydzień by dom lśnił na święta to mogę iść na dwór i właściwie to nie wracać xd Napisałam więc do Ciszki, czy idziemy, ona się zgodziła, więc czym prędzej wyszłam z domu i zamiast na hilwe gdzie się umówiłyśmy poszłam na ławkę przed jej blok by na nią poczekać. Na hilwie były takie przystojne cioty, ale tak ich nie lubię, ze stwierdziłam, że nie chce iść do nich sama xd Poczekałam więc aż Ciszka zejdzie z góry i dopiero potem poszłyśmy na hilwe. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy obgadywać pewna sprawę, po chwili przyszedł Machlarz i również przyłączył się do rozmowy. Gorącą dyskusję przerwało pojawienie się Dari. Ona jak to ona zaczęła narzekać jak to nie chce jej się siedzień na hilwie i że mamy iść się przejść do parku. Mówiąc szczerze nie chciałam iść, i to nawet nie dlatego, że ze mnie leń tylko po prostu jak usłyszałam "park" to od razu mnie odrzuciło. Oni jednak tak nalegali, że dałam se spokój z protestowaniem i poszłam, rzuciłąm tylko pomysłem by przejść przez ślepiotkę, wszyscy mi przytaknęli, więc udaliśmy się na Zadole, gdzie nie wiem kto wypalił, że chciałby znaleźć jakiś opuszczony dom. No to my z Ciszką na to, że znamy taki jeden gdzie wszyscy zawsze cykają sobie "słit focie". Poszliśmy więc tam, po drodze miejąc głupawkę z pewnego plakatu imrezy imitującej Abbę xd fotka poniżej ... Daria stwierdziła, że osoba pierwsza z lewej to Cicha xd

Kiedy w końcu dotarliśmy do tego całego domu, posiedzieliśmy w nim chwilę, a potem z nudów zeszliśmy w dół ślepiotki i zamiast do parku udaliśmy się na zwiedzanie starych, opuszczonych działek. Wleźliśmy do paru i całe oblookaliśmy. Następnym punktem naszej małej wycieczki, którą ochrzciliśmy "W poszukiwaniu ruin" było udanie się na gararze w celu nikomu nie znanym xd Posiedzieliśmy tam chwilę i stwierdziliśmy, że na ich dachach rewelacyjnie się siedzi. Kiedy wstaliśmy, ktoś rzucił hasło "na tory". Przedarliśmy się więc przez jakieś krzaki i pola i wyszliśmy na używane jeszcze tory. Przeszliśmy je szybko i udaliśmy się na drugą stronę, wdrapaliśmy się na ściany takiego podziemnego przejścia pod torami. Ja i Machlarz nie mielismy żadnych problemów z zejściem, za to Ciszka ... no cóż xd

Na zdjęciu jak widać, nasza malutka nie za dobrze sobie radziła, zmusiła Darię nawet do modlenia się za nią o.O W końcu jednak Ciszka zeskoczyła, a Daria ... tchórz poszedł na około xd
Wyszliśmy w końcu z tego tunelu i wróciliśmy na tory, a raczej opuszczoną ich część, tą zarośniętą, gdzie wzdłuż i wszerz masz tylko pola. Doszłyśmy z Ciszką do wniosku, ze pokażemy im kolejną "ruinę", którą obczaiłyśmy w wakacje, a która znajdowała się jakieś pół kilometra prostej drogi wzdłuż torów od miejsca w którym się znajdowaliśmy. Poszliśmy więc prosto co chwile zaśmiewając się i zgodnie stwierdziliśmy, że Ligota jest piękna. W drodze do naszej miejscówki wyczailiśmy jakąś parkę przy takiej wielkiej opuszczonej hali. Ekchem ... wygladali jakby byli świeżo po seksie xd Miałysmy więc z Darią nie małą polewkę z nich, szczególnie kiedy Daria zaczęła mi wmawiać, że ona mu lodzi xd

Ej, Machlarz ... to twoje zdjęcie jest boskie . ^^
Kiedy w końcu po męczącej podróży dotarliśmy do celu, pokazaliśmy im dwa miejsca. Pierwsze - opuszczony, podpalony kiedyś dom i drugie - pustą przestrzeń położoną tuż przy torach, na której można by coś wykombinować by mile spędzać czas  xd W końcu zakończyliśmy naszą wycieczkę i poszliśmy usiąść na pobliską ławkę. Zaczęliśmy temat liceum, co troche mnie zdołował, Daria oczywiście zdążyła w między czasie ochrzanić jakieś dziecko, które znęcało się nad drzewem. Posiedzieliśmy chwilę, po czym w dobrych humorach poszliśmy na Hilwę. Tam byliśmy jeszcze tylko pare minut, po czym wszyscy zmyli się do domów. W domu wyszłam z Puszkiem, zjadłam kolację i obejrzałam X-factor. Teraz lecem się kąpać, a potem spać . xd
Peace and Love wszystkim .! ^-^

1 komentarz:

  1. Zajebiście miałyście! Ja też oglądałam X-factor,,.. Pozdro:*

    OdpowiedzUsuń