Wiem że miałam jakiś sen, ale od kilku dni nic nie zapisuje w senniku bo nadzwyczaj w świecie mi się nie chce! -,- moje lenistwo mnie przeraża, Oo .
Wstałam równo o 8:17, i lekko się tym przeraziłam, ale byłam z siebie dumna, bo z domu wyszłam o 8:40.: o
Nie szłam dziś po Ciszkę, bo razem z dziewczynami miały niemca.
Matma - rozdawanie wyników badań z pobierania krwi, mamusia mówi że mam wszystko w normie, więc jest dobrze. ^^ poza tym na matmę zeszło nam zaledwie 10 minut tej lekcji, a Kozłowska nic nawet na ten temat nie wspomniała, no cóż..
Anglik - study Corner czy coś w tym stylu, na 5 zadań zrobiła 3, resztę lekcji słuchałam muzyki i pisałam po książce.
Matma - lekcja o ostrosłupach, nic specjalnego, ale nie jest to też jakoś cholernie trudne.
WF x2 - przez calutkie dwie lekcje (razem z przerwą. xd) budowałyśmy z piasku smoka. Na początku miał to być zamek, ale Darie zainspirowała murzyńska pała, którą sama z -piasku wykonała, ekchem. xd
No więc smoka ochrzciłyśmy "Bazylek", które był zbudowany specjalnie dla Pani Ociepy. :D
Przed pójściem do domu, zrobiłyśmy Bazylowi sesje zdjęciową, i oczywiście same mamy przy nim pare zdjęć. xd
W domu zjadłam pyszny obiadek, do ok 16 posiedziałam na kompie, ogarnęłam pokój, pooglądałam TV, a gdy wybiła 17 wyszłam na dwór. Poszłam po Kam bo nie było jej na hilwie, lecz spotkałam ją niedaleko jej klatki, więc wskoczyłyśmy po lody do Pako.
Udałyśmy się na hilwe przy okazji spotykając Machlarza i Bartusia. Po kilku minutach pojawiła się Ciszka, z z nową fryzurką, w której jest jej bardzo ładnie. ^^
Sama nie pamiętam jak, ale znaleźliśmy się na ławce pod blokiem Ciszki. Zajęliśmy ową wspomnianą, jedynie Kam usiadła na ziemi, i pisała sobie na ziemi patyczkiem Bartka pewne rzeczy, ale skończyło się na imieniu Szymona w kwadracie. xd
No zleciała nam ponad godzina na rozmowie o studiach, liceum itd.
Z racji iż Bartusiowi chciało się sikać, poszedł z Machlarzem i Ciszką do niej aby skorzystać z toalety, a ja z Kam zostałyśmy na ławce. Kiedy tak sobie gawędziłyśmy, z klatki wyleciał Machlarza, a tuż za nim Bartek, śmiejący się z nie wiadomo czego, gdy nagle zza Bartusiowych pleców 'wyłonił' się czajnik, z czego miałam polewkę prze dobre kilka minut. xd Zaraz za nimi pojawiła się Ciszka, która w połowie drogi się zatrzymała i klęknęła na trawie. Bartek poszedł odnieść sprzęt Ciszki do domu, a ta za nim poleciała aby nie wziął jej już nie innego.
Wyszło na to że Ciszka odnosiła czajnik sama, za to Bartek podszedł do śmietnika i wziął z niego taką wielką miotłę, która wyglądała jak od czarownicy.Chcieliśmy wystraszyć Cichą, więc ten z miotłą stanął sobie obok drzwi, przez które ciągle przebiegał robić różne śmieszne pozy z miotłą w ręce. xd Gdy Ciszka wychodziła z klatki powiedziałam "idzie", a ten wymachnął jej przed nosem tą miotłą, a ta skoczyła jak poparzona i zaczęła piszczeć. xd
Potem posiedzieliśmy jeszcze do ósmej na ławce, Machlarz odprowadził mnie do domu, ja wzięłam prysznic i wbiłam na kompa.
wiem, notka jest cholernie nieskładna, za co sama się 'przeklinam', ale nie mam ochoty na jakiekolwiek poprawki, bo już przed tym kompem zasypiam. -,-
snów w HD mordeczki. :D ; >
Kam:
OdpowiedzUsuńTo nie był kwadrat tylko graniastosłup prosty o podstawie czworokąta xd Poza tym ... "dokreśliłam" tam jeszcze serduszko . ^^
I nie przeklinaj się, bo notka jest całkiem, całkiem . ;d
Bazyl .! <3