Piątek trzynastego ... nigdy nie sądziłam że ta data moze być dla mneir zeczywiscie pechowa. A jednak .
Wstałam rano o 6:45, wypoczęta, przed budzikiem, no i nie zaspałam ... SUKCES *-*
Piętnaście minut później siedziała już u mnie Paula której podawałam pytania na sprawdzian ipożycyzłam książkę by miała z zcego ściągać, co prawda Nowożynka ja ponoć przyłapała ale ciii xd
Pierwszą lekcją był niemiecki an którym pisaliśmy sprawdzian.
ALS, ALS, WIE, ALS, ALS, WIE. 2,4,2,4,1, fałsz, prawda, fałsz, fałsz, prawda, prawda, prawda, prwda . Kucie na pamięć odpowiedzi z niemca też jest dobrym pomysłem .^^
Drugą lekcją był polski - "na początku lekcji, proszę się rozsiąść,. wsyzscy siadają OSOBNO! " Nie wiem ile razy to jeszcze usłyszę z ust Stolarskiej, ale mam powoli dość jej codziennej hajny na Nas. Tak się dzis kobieta zdenerwowała ze aż kazała Nam na lekcji napisać podanie na ocenę. No Nobla jej za to! -,-
Trzecią lekcją była historia z zastępstwie za geografię. Z przykrością ogłaszam ze nasza histeryca używa najbrzydszych, najohydniejszych, i najmocniejszych perfumów z jakimi kiedykolwiek miałam do czynienia.
W dodatku przez całą lekcję siedziała przy biurku i pierdoliła nam o tym że nie potrafi obsługiwać nowego telefonu . No i mam 5 na półrocze. Ale i tak nie lubię suki.
Po histori była religia na której miałam ochotę wyjść z klasy i pierdolnąć drzwiami bo ksiądz mnie wkuriwa ale nie bawie się w Marte wiec tylko siedziałam i słuchałam.
Wiem że 5 czy 6 na półrocze jest mało istotne, ale wkurwił mnie skiadz który 1/4 klasy wystawił celujący chociaż wgl nie wiem skąd oni mają te same 6, w dodatku ponoć stanie pod kościołem na kiermaszu nie podwyższy mi oceny, obrazki również oceny nie podwyższają, a za gazetkę o adwencie którą robiłam na szóstkę powinien mi obniżyć ocenę na 4. Nienawidzę mojego księdza, Amen.^^
Ostatnia lekcja - chemia. Oczywiście Sobula spóźniła się 23 minuty na lekcję, a wiec przez połowę lekcji graliśmy w państwa miasta a na drugiej połowie omawialiśmy kwasy *spogląda do zeszytu* karboksylowe. Oj cóż za ambitna nazwa . -,-
Po lekcjach wróciłam do domu i zajęłam się codziennymi czynnościami takimi jak siedzenie na fejsbuczku, sprzatanie pokoju, słyszanie muzyki aż tyu angle DSaria mi wyjechała z tekstem ze idziemy na dówr.
No to idziemy .
U Darii byłam o 15:10 i oczywiście odrazu zaczęłam się wypytywać o to jak jej i Kam poszło na olimpiadzie z biologi. W odpowiedzi usłyszłam tylko że "uczYły sie czegoś zupełnie innego" że poszło źle" "i że nie przejdą". Ale to samo mówiły po pierwszym etapie wiec ... ^^
Potem poszłysmy jeszce na chwilę do mnei gdzie zjadłam obiad i wzięłam wszystkie możliwe akumulatorki do Seby.
Oczywiście Daria nie wzięła swojego aparatu wiec zaczęła robić zdj Sebą, a potem usunęła najładniejsze.Geniusz ^^
Siedząć na górce w tym śniegu Dari zaczęło sie ewindentnie nudzić,a jak jest nudno najlepiej ściepnąć Cichą z górki, no baa! -,-
Na szcęscie nic mi sie nie stało bo zjechałam przez całą górkę na nogach, tylko na dole sę wyglebałam brudząc przy tym mój płaszczyk . -,-
Po górce poszłysmy na czynne tory które były w chuj oblodzone a Daria kazała mi po nich się przejść. Co chwilę się wywracałam, i w dodatku bałam się że zza zakrętu zaraz wyjedzie pociag.
Tak, tak, ależ ja jestem rozsądna . -,-
Wracając już powoli do domu zorientowałam się że nie mam mojego telefonu -Teresy przy sobie. Oczywiscie zaczęłam panikować, przeszukiwac całą torebkę, i nawet Daria z poważniała a wiec poleciałysmy jaknajszybciej spowrotem na górkę gdzie znalazłyśmy Teresę po 40 minutach całą zakopaną w śniegu, zamokniętą i bez klapki . ;c
Teraz mój telefon ma odpały i udaję że ma Wi-Fi, łąduje się bez ładowarki, i podłącza do komputera bez kabla. Takie traumatyczne przeżycie zostawia piętno nawet na psychice takiego telefonu jak widac .;c
Mykam, macie tutaj częścć zdjęć z dzisiaj .^^
![]() |
| Gdzie jest Tereska?! |
![]() |
| CS ! ;D |
![]() |
| Tak właśnie zastałam mój telefonik po czterdziestu minutach .:c |







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz