Nie wiem co mi jest, chyba dopada mnie jakiaś wiosenna depresja, albo przemęczenie, albo inne gówno,ale śpię po osiem, a nawet dziewięć godzin a nad ranem z łóżka wstaję choćby po cało-nocnej mocno zakrapianej balandze o.O
Nie rozumiem tego, ale wolę nie wnikać ...
teoretycznie w szkole mieliśmy dzisiaj tylko dwie lekcje - niemiecki, na którym dostałam piątkę, oraz angielski, na którym Franik jak zwykle dała nam jakieś testy na ocene -,-
Po lekcjach udaliśmy się na przystanek gdyż jechaliśmy dzisiaj do centrum kultury na targi związane z liceami.
Drogi roczny bilecie autobusowy - proszę znajdź mnie, albo pozwól bym, to ja znalazła Ciebie. Nie wiem czy wiesz ile dla mnie znaczysz, na co dzień Cię nie doceniam, ale gdy Cię nie ma w pobliżu i musze płacić 1,50 zł za połówkę to wtedy przypominam sobie jak ważny dla mnie jesteś.Nawet nie wiesz jak mnie to rani ... Tęsknie za Tobą bilecie! ;c
Po przejeździe całego miasta w ekstremalnych autobusowych warunkach dotarliśmy na miejsce... A na miejscu po prostu tłumy ludzi, ulotek jakis makiet, i innych pierdół. Zdarzyło się też kilku całkiem przyzwoitych licealistów ;)
Ogólnie to te targi jedynie wprowadziły mi mętlik do łba, ale to jest tylko i wyłącznie moja wina ze nie mogę się na nic zdecydować, tydzień temu też wydawało mi się ze jestem zdecydowana, teraz zaś zmieniam decyzję ... Masakra, już wolę się z tym nie afiszować, bym nie wyszła na jakąś hipokrytkę.
ogólnie to dzisiaj sobie uświadomiłam jakiwielki mam szacunek do ludzi którzy od dawna wiedzą na czym stoją, nie zmieniają co tydzień zdania, idą własną indywidualną drogą, i potarfią się odizolować od wszystkich znajomych. Nie chcę tego ukrywać, po prostu cholernie boję sie że wyląduje zupełnia sama w szkole, bez przyjaciół, nie chcę zmieniać szkoły bo do tej jestem przywiązana, i tak samo jest z towarzystwem w którym się obracam - nie chcę go zmienic bo jestem do niego przywiązana. Przepraszam za przymuła, lecz jest to blog-pamietnik, wiec mogę sobie tu pisać co mi w duszy siedzi i musicie przez to przebrnąć.
Po targach wróciliśmy do szkoły na dodatkowe zajęcia przygotowujące go egzaminu ... Spokojnie, o egzaminie juz się nie bede rozpisywać, przynajmniej nie dziś.
Ogólnie to matma minęła dość ciekawie, chemia w sumie też, lecz co do fizyki to z pełną odpowiedzialnością stwierdzam że jeszcze nigdy nic co było na jakiejkolwiek lekcji nie przeraziło mnie tak jak dzisiejsze zadania.
Jeżeli na takim poziomie ma być cały egzamin to ja moze się wybiore do Kossakówki, albo do rzemieślniczej szkoły zawodowej i tyle ... o.O
Po powrocie do domu zaczęłam powtarzać strzeczenia lektur, ale podkreślam ZACZĘŁAM bo nie przebrnęłam nawet przez streszczenie' kamieni na szaniec' -,-
Po obiedzie pojechałąm na korki z matmy na których robuiłam zadania egzaminacyjne, a potem pojechałam do babci, gdzie zostałam zmuszona do zjedzenia tony nuggetsów. ;)
Po przyjeździe do domu ogarnęłam bałagan w pokoju, bo przez dzisiejsze szuklanie biletu mój pokój wyglądał jak po wojnie -,-
PS.Informuję iż mój najdroższy bilet sie znalazł, był za łóżkiem.^^
Dobranoc Wam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz